Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Co z tym związkiem...

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
ZatrzymajTramwaj
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 09 cze 2018, 10:50
Płeć: Mężczyzna

#1 Co z tym związkiem...

Nieprzeczytany postautor: ZatrzymajTramwaj » 09 cze 2018, 10:52

Zaczynajmy tą długą historię...

Słuchajcie, ogólnie uważam że dobrze radze sobie w związku itp. ale ostatnio kilka rzeczy się pozmieniało i potrzebuje waszej pomocy, gdyż w moim 3 letnim związku robi się na tyle dziwnie że powoli tracę kontrolę.

Otóż, mam 27 lat, moja dziewczyna 24 i jej syn z poprzedniego związku 4 latka. Znamy się lekko ponad 3 lata, mieszkamy ze sobą około 2 lat i jak w każdym związku były lepsze, bądź gorsze chwile, mniejsze lub większe problemy, ale zawsze się dogadywaliśmy i szliśmy na przód. Dziewczyna ostatnio zmieniła pracę z biurowej na przedstawiciela handlowego, więc wraca dosyć późno i ciągle wisi na telefonie. Ja pracuje w systemie 3'zmianowym i jeszcze dorabiam u kumpla, więc tez dużo pracuje. Kiedy pracowałem tylko w jednej pracy, dużo czasu spędzałem przy komputerze grając w gry ;p

Bardzo jej to przeszkadzało, więc ogarnąłem sprawę i przestałem przesiadywać przy grach, teraz kiedy tak dużo pracuję staram się w ogóle nie grać, bo wole spędzić czas z dziewczyna. Niestety, dla niej mega ważny jest telefon, kiedyś też zwróciłem jej uwagę że za długo siedzi z nosem w ekranie i w miarę przystopowała, ale teraz gdy pracuje jako przedstawiciel to zawsze ma podkładkę że to jej praca, ale przecież widzę kiedy siedzi na insta/fb a kiedy dzwoni do klientek. Poza tym, zamiast czasem, spędzić trochę czasu razem, pogadać czy cokolwiek to siada i włącza "swój" serial. Okej, odpoczywa, rozumiem ale czy zawsze musi tak odpoczywać? Kiedyś zawsze chętnie szła ze mną na spacer czy na rower, czy nawet wyjazd na pobliski ośrodek wypoczynkowy żeby spędzić trochę dnia na łonie przyrody a teraz mówi tylko że to miasto jest za małe, że tu się nic nie dzieje, monotonia i bez sensu...(dodam tylko że nie jestem z wawy, a z miasto 60tyś ludności)

Coraz mniej gadamy i coraz mniej czasu ze sobą spędzamy. (chodzi o czas kiedy mamy wolne)

Okej, to był zarys sytuacji a teraz lecimy dalej.

Otóż ona pracując jako przedstawiciel handlowy musi poruszać się po całym województwie i na moje nieszczęście w największym z nich pracuje jej kuzyn, który również pracuję jako przedstawiciel, ma dużo kasy, kilka nieruchomości pod wynajem i ogólnie super ekstra blablabla... Dodatkowo kiedyś do niej startował, ale ona nie była zainteresowana. Ich relacja zawsze była bardzo dobra, ale ostatnio coraz częściej słyszę że widziała się z tym właśnie kuzynem na kawie, albo na piwie albo coś tam. Od kiedy ma z nim bezpośredni kontakt czasami rzuca mi w "żartach" pomysł o przeprowadzce do tego największego miasta w województwie " bo tam jest pięknie, dużo się dzieje, bardzo dużo możliwości itp".

Nigdy bym ją mnie podejrzewał o zdradę, bo zawsze byłem u niej na pierwszym planie itp

Teraz, traktuje mnie trochę olewczo.

Czy powinienem z nią o tym pogadać ? Wtedy wyjdę na taką pizdeczkę, która nie zna swojej wartości, a ona tylko rzuci mi tekst typu "no przestań, to tylko kuzyn, rodzina"

Pewnie część z was mi napisze, że to normalne że jak się dużo pracuje to kontakt na pewno się pogorszy ale u nas nigdy aż tak "dziwnie" nie było.





Kolejny problem to spadek jej libido. Przez to że ma kłopoty z jajnikami, musi brać hormony w postaci antykoncepcji. Wszystko było spoko i nagle jej libido spało do poziomu -6.

Jedna znajoma powiedziała mi że też tak miała po hormonach, więc przynajmniej wiem że to nie ściema. Niestety sex raz na dwa tygodnie to bardzo słaba opcja i jest mi po prostu ciężko.

Nie chce być jakimś chujem, więc nie nalegam jakoś bardzo z tymi zbliżeniem skoro ma taki problem, tylko wiecie jak to wygląda?

Tutaj super kasiasty kuzyn odnawia znajomość a ja czekam na sex 2tygdonie, więc jak ja mam się czuć...

Ostatnio już się wkurwiłem i chciałem żeby mi chociaż zrobiła laskę czy coś, bo przecież to nie jest aż tak inwazyjne a w pewnym stopniu spełni moje zapotrzebowanie.

Ehh, z tego wywiązała się tylko awantura, bo oczywiście mnie olała, czyli udała że nie słyszy i oglądała TV, zacząłem nalegać ale tak delikatnie żeby nie było że jestem tyranem i każe jej zrobić mi laskę.

Oczywiście nie doszło do skutku, tylko wszczeła się kłótnia że ona nie ma ochoty i dlaczego ma się zmuszać jeżeli ma problem z libido.

Powiedziałem, że z szacunku do niej nie zmuszam jej do sexu tylko faktycznie raz na tydzien/2tygodnie uda się coś bzyknąć, ale przecież ja też mam swoje potrzeby i dlaczego ona nie może tego uszanować?!

Przecież zwykły oral, nie powinien zrobić jej aż takiego problemu, ile można walić konia przy pornosach?!

Powtarza mi tylko, że ona ma z tym problem ( z libido ) i nie można jej zmuszać i ŻE NIE CHCE O TYM GADAĆ.

Zawsze jest tak, że kiedy mamy jakiś problem to ja muszę zacząć o tym rozmawiać bo inaczej udajemy że się nic nie dzieje...



Drugi problem o którym chce napisać to palenie fajek.

Jak miała 17-18 lat to paliła może rok, może półtora, ale rzuciła i git. Kiedy ją poznałem to oczywiście nie paliła a ja stanowczo oznajmiałem że dziewczyny które palą fajki nie są dla mnie i nie wyobrażam sobie związku z taka dziewczyną. Ona to zaakceptowała, bo przecież już nie paliła i faktycznie tak było, mam pewność 110%.

Raz, czy dwa razy w ciągu tych 3 lat zdarzyło jej się zapalić na jakiejś imprezie i tyle.

Jak już wcześniej pisałem zmieniła prace i przyłapałem ją na paleniu fajek, a konkretnie że ma w samochodzie. Nie zorientowałem się że pali, bo w sumie jeździła z szefem kilka dni w ramach sprawdzianu, czyli jak jeździ autem itp.

Potem znowu zobaczyłem paczkę fajek ale dalej myślałem, że to szef zostawił omyłkowo. Kiedy trzeci raz zobaczyłem fajki sprawdziłem ile jest sztuk. Pewnego dnia pojechała na 15 min do matki bo coś od niej chciała i jak wróciła to dziwnie zajechało papierosami i jeszcze rzuciła, że dziwnie tu śmierdzi żebym się nie kapnął ocb.

Wtedy poszedłem do jej auta i zobaczyłem, że brakuje fajek w paczce. Zapytałem czy ma mi coś do powiedzenia a ona udawała że nie wie o co chodzi.

Później zrobiłem awanturę, że pali papierosy i dlaczego mnie oszukuje, bo przecież wie że tego nie znoszę u kobiet.

Awantura trwała ze 2h i mimo to ona nie czuła się winna gdyż stwierdziła iż nie pali nałogowo, tylko teraz od 2 miesięcy bo ja odstresowują je.

Mówiłem jej jaki mam do tego stosunek, że jesteśmy para i czasem trzeba iść na jakieś wyrzeczenia, np ja ograniczyłem gry na pc do minimum. Było mi ciężko bo jest to dla mnie mega rozrywka ale jakoś dałem rade bo przecież w związku trzeba pracować nad sobą...

Ona powiedziała że czuje się teraz jak 14'sto latka i że ja jej robię wykład jak ojciec, powiedziała że ma taki charakter ze jak ktos jej czegoś zabroni to będzie to robiła jeszcze z bardziej/częściej.

W ogóle nie czuła się winna i na koniec powiedziała że nie może mi obiecać że przestanie POPALAĆ tylko, może mi obiecać że się postara.

To tyle, czy po prostu ma wyjebane...

Ostatnio znowu sprawdziłem jej auto i widzę kolejne paczki ale nie chciałem robić kolejnej awantury przy której powie " ja nie palę, tylko popalam i nie mam z tym problemu"

i postanowiłem że zasięgnę waszej opinii, czyli co zrobić z tym popalaniem.

W dodatku broni się, że jak może mi to przeszkadzać, przecież nie pali przy mnie czy w domu...

Dla mnie najbardziej bolesny fakt był ten, że mnie oszukiwała i chowała jak się jak taka 14'sto latka...

Dla mnie palenie/popalanie jest nie do przyjęcia



Czekam na wasze Hejty i dobre rady.

Pozdro.

tomecki
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 09 cze 2018, 19:25
Płeć: Nie określono

#2 Co z tym związkiem...

Nieprzeczytany postautor: tomecki » 09 cze 2018, 21:30

Uważam, że musicie na spokojnie usiąść, porozmawiać i wyrzucić swoje obawy. Dojrzały związek (według mnie) polega na rozmowach i szczerości. Nie można kryć w sobie emocji i ich tłumić, bo to magicznie nie zniknie... wszystko się zbiera i wybucha, a można temu zapobiec.

Kiedy atmosfera jest napięta może być ciężko, mogą być nerwy, ale postaraj się być opanowany i pokornie też wysłuchać co Twoja połówka ma do powiedzenia. Przemyślcie to sobie i zadecydujcie co dalej. Powiedzcie sobie jakie macie wobec siebie oczekiwania.

Awatar użytkownika
Leorth
 Administrator
Posty: 404
Rejestracja: 23 sie 2016, 17:17
Płeć: Mężczyzna

#3 Co z tym związkiem...

Nieprzeczytany postautor: Leorth » 10 cze 2018, 0:19

Wygląda to tak, jakby była zauroczona własnym kuzynem. W końcu trochę od niego odstajesz, a wiadomo, że status majątkowy bardzo pociąga kobiety, szczególnie te, które jeszcze nie zakosztowały życia z takim "księciem". Na moje oko, to rozmawianie z nią o tym nic nie da, bo zachowuje się jak gówniara. Póki co zbieraj punkty do listy.
I nie, osoba pewna siebie nie ignoruje potrzeby rozmawiania z partnerką. To właśnie pizdeczki olewają temat, szybko się adaptują do chujowej sytuacji i starają się nie denerwować swojej pani. Tylko sam widzisz, że tutaj pierwszy etap zaradzania takim problemom - czyli rozmowa - zawodzi.

Co do sexu, możesz rozwinąć, jak to dokładnie u was wygląda? Wykładasz fleta na stół i ogłaszasz gotowość, czy stopniowo rozpalasz w niej pożądanie?

A zamiast fajek, zaproponuj jej masaż.

W moim mniemaniu nie ma tutaj za bardzo co doradzać, bo zaistniała sytuacja jest na tyle patowa, że ona straciła zaangażowanie. Siadła na dupie i rozpoczęła "jedzenie" na mieście.

Co do zbierania punktów na liście, to na pewno wiesz o co chodzi. Abyś wiedział, czy jesteś z nią szczęśliwy. I aby nie była to pochopna decyzja, kiedy zasądzisz o odejściu od niej. Stać cię na to? Pizdeczką nie jesteś, ale nie żyjecie również w małżeństwie, by wymagało to od Ciebie wielkiej odwagi.
Może to przejściowy etap, a może taka już będzie. Staż w związku to jednocześnie + i -. Plus dlatego, żeby nie wypierdalać po 1 kłótni w Bieszczady, a minus, bo niektórzy są tak zaślepieni, że męczą się w tym o wiele za długo i nie umieją powiedzieć dość.
Ludzie wyższych talentów pracują, mimo że pozornie nic nie robią.

ZatrzymajTramwaj
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 09 cze 2018, 10:50
Płeć: Mężczyzna

#4 Co z tym związkiem...

Nieprzeczytany postautor: ZatrzymajTramwaj » 10 cze 2018, 10:04

Panowie, dzięki za wsparcie.
Myślę że z tym kuzynem to etap przejściowy, np ja też źle nie zarabiam ale wiadomo jak się patrzy na wolnych strzelców (wolne laski). Nie maja tyle na głowie co ja i jak by nie było cały czas są na etapie szukania partnera/partnerki więc muszą pokazywać swoją zajebistość i lekkość.

Jeżeli chodzi o sex, to np wiem że największą ochotę ma z samego rana i wtedy czasem delikatnie do niej uderzam i 80% dostaje NIE.
Nigdy nie robię tak, że podchodzę i mówię "jedziemy z tematem", tym bardziej że wiem jaki ma problem. Czasem to jest mi aż głupio, bo mam przeczucie, że jak zacznę grę wstępną to usłyszę odmowę, a takie coś mega demotywuję kiedy słyszysz to od własnej partnerki.
Żeby Ci zobrazować, podejdź proszę do pierwszego lepszego drzewa i spróbuj je uwieść/podniecić. :D

Jeżeli chodzi o związek to właśnie odczuwam że ona siadła na laurach.
Napisałeś "A zamiast fajek, zaproponuj jej masaż." - ehh ciągle ją coś boli i uwielbia kiedy ja masuje, ale mi też się nie chcę codziennie robić masażu bo czuję się jak taki niewolnik który masuje swoja PANIĄ. Brzmi dziwnie bo przecież jesteśmy w związku itp, no ale jak powiem że zamiast fajek otrzyma masaż, to zajedzie mnie na śmierć. Poza tym bez sensu jeżeli to ja będę zapierdalał żeby ona z Łaski przestała palić.
Poza tym straciła moje zaufanie i ciężko będzie uwierzyć że serio już nie pali.

Myślę czy może dać jej znać, oczywiście nie dosłownie ale żeby sama zauważyła że nasze relacje się pogarszają albo że faktycznie możemy się rozstać. Czy raczej dalej ja wspierać i rozmawiać. :P


Jeszcze raz, dzieki za odzew!


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości