Drogi użytkowniku!
Jeśli przyszedłeś tutaj reklamować jakikolwiek produkt, to twoje konto w ciągu jednego dnia zostanie zbanowane, wraz z IP i wszelkimi linkami, które tu umieścisz.
Nie toleruję tego typu praktyk i w większości przypadków dzwonię też do firm, których produkty są zazwyczaj zachwalane, by wyjaśnić sytuację. Jeśli wykonujesz dla nich usługę z mizernym skutkiem, dowiedzą się o tym.
Zastanów się dwa razy, nim podejmiesz tak bezowocną metodę.

Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#11 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 18:05

Pobralismy kiedy mielismy po 22 i 24 lata. A bylismy 2 lata ze soba przed slobem. Pierwszy rok naszego malzenstwa. wygladal tragicznie delikatnie mowiac. Kazde znas weszlo w zwiazek z jakimis woimi wewneyrznymi smutkami o ktorych nawet sami do konca nie wiedzielismy i to potem wylazlo wszystko. Ale wydarzylo sie w naszym zyciu cos co sprawilo ze moj moz tez zaczal wierzyc w Boga i to mocno zmienilo jego nastawienie do zycia chociaz poczatkowo nie bylo widac zmian to proces sie zaczol. Potem poznalismy pewne malzenstwo oboje po 60 a kochaja sie ogromnie i ich pytalismy jak to robia ze sa ze soba tyle lat a tak sie kochaja. Potem ja zaczelam czytac ksiazki o zwiazkach - protestanckie bo tych jest chyba najwiecej. I czytalam je z mysla jaka ja dobra a ten maz taki niedobry. A tu niespodzianka okazalo sie ze znalazlam tez mnustwo rzeczy ktore robilam zle i to nie swiadomie. I tak to idzie dalej. Praca i praca i praca.
A co do tego ze ktos nie pomaga w celach a wrecz przeszkadza hmm nie znam waszej sytacji ale sie jest razem to trzeba byc jednym zespolem a nie rywalizujacymi jednostkami.
Co do tego ze naprowadzasz kierujesz. Dobrze mezczyzna powinien kierowac. Nie ubezlasnowolniac zone, ale jednak w pewnych sprawach dotyczacych zwiazku jako ogolu ostatnie zdanie powinien miec maz. Zeby byla jasnosc nie mam na mysli pijaka, czy innego lazegi. Ale dobrego meza ktory bedzie sie kierowal dobrem rodziny.

Chyba najsmutniejsze jest tez to ze robimy czasem cos bo myslimy ze tak jest dobrze, chcemy dla tej osoby dobrze a nieswiadomie ja ranimy.
Smutne jest tez kiedy ktos czeka i nic nie mowi a potem wybucha i sie okazuje ze po wybuchu nie ma czego zbierac.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#12 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 18:08

A wspomniany koleżka bardzo się stara i buduje związek, praktycznie "przebudowuje" go od nowa.Dał swojej dziewczynie nowe życie,takie do jakiego dążyła.Niespecjalnie za nim przepadam,bo mi pociśnie czasem...prawdę powie ;)


Jego budowanie jest całościowe, obejmuje nie tylko stworzenie nowego ciała ale i psychoterapię.Jego dziewczyna była w toksycznym związku.W każdym razie nie rozpisując się dają radę i dobrze im idzie.Ktoś z patrzący z boku,mógłby powiedzieć,że głupi.Ale niejeden im zazdrości.A szczególnie połączenia wychowywania dzieci, zdrowego stylu życia pracy i czasu dla siebie.

Ja też pozytywnie im zazdroszczę.

Jeśli chodzi o zakładanie rodziny odniosę się do trzech przykładów rodzin.Wybrałem to co było w nich najlepsze.Połączenie tych cech byłoby moim priorytetem :)

1.Własna firma i mały lub większy rodzinny biznes.Stabilizacja finansowa,tak aby nikt nie musiał podejmować dodatkowej pracy na etacie.Nie chodzi tu o wystawne życie ,ale o takie byśmy nie musieli bać się o codzienność,oszczędzać.Mieć czas dla siebie na "budowę zdrowego związku".
2.Normalna dobra zdrowa tolerancyjna i Wierząca rodzina.Nie toksyczna. Jej podstawą jest właśnie WIARA.Ale nie są to ludzie zaściankowi,ale nowocześni bardzo fajni.Takich spotkałem za granicą.Naprawdę wspaniali ludzie.Potraktowali mnie jak swojego,nie obcego.Niby takie proste a takie złożone.
3.Fit życie-tak budowa związku to i dbanie o siebie.Zdrowe życie zdrowa dieta, zdrowe ciało,lepszy seks, bo atrakcyjniejszy wygląd.Seks nie jest najważniejszy,ale ważny.I dobrze cieszyć się nim na długo w związku.Takie związki są trwalsze.Do tego dochodzą wspólne mianowniki, zajęcia, zainteresowania i...po prostu "Życie jest piękne"

Wiele z tych kwestii jest bardzo trudno zrealizować.Nie wykluczają się wzajemnie.Nikt nie mówił,że będzie łatwo.W sumie same się niejako uzupełniają na drodze do szczęścia małżonków i rodziny.

Ale nikt nie mówił,że będzie łatwo ;)

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#13 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 18:25

Co do Twojego kolegi. Odwazny Takie zranienia z toksycznych zwiazkow sa bardzo ciezkie do przepracownia. I brawo dla nich ze im sie udaje. Przy dobrym mezczyznie kobiety kwitna. Chyba latwiej kiedy kobieta jest po toksycznym, niz odwotnie - tak mi sie zdaje.
Co do tego o czym pozniej piszesz (jakie znasz typy rodzin) to tez mysle ze takie polaczenie jest ok.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#14 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 23:01

Kolega podszedł do tego całościowo i kompleksowo.Też dobrze trafił na kobietę ze wspaniałą osobowością,która jest bardzo wyrozumiała.Dała mu czas i wierzy w niego.To przełożyło się na związkową terapię, czyta dużo psychologii i buduje.Znaleźli też wspólny mianownik i zbudowali wspaniałą fajną rodzinę.Aż lubię do nich zaglądać, nie ma tam toksyczności, jest miłość.Lubię przebywać w ich towarzystwie.Często dyskutujemy na różne tematy.

Niekoniecznie mężczyzna musi wszystkim kierować.Ja daję bardzo dużą swobodę w związku.Dla mnie związek to zaufanie a nie bezpodstawna kontrola i pretensje żale,zazdrość złość itp.
Niektóre osoby, wręcz źle się czują kiedy nie są kontrolowane, "tresowane",a nie o to w związku chodzi.Dla mnie podstawowym mianownikiem jest ZAUFANIE,czyli:
-nie patrzenie komuś przez ramię kiedy pisze coś w internecie,jak to robimy teraz,
-możliwość rozwijania swoich pasji i hobby,które były przed związkiem,a nie rezygnacja z nich,
-ja poznaję Twoich znajomych,a Ty moich,teraz to Nasi wspólni znajomi.Tu żadne nie powinno za wszelką cenę starać się by pozbawić drugie życia towarzyskiego.Człowiek lepiej funkcjonuje wśród znajomych.A jeszcze jak Ci ciągną Nas ku górze swym dobrym przykładem to korzystamy w obydwie strony,
-wreszcie swoiste ośmieszanie tego "świata" Twoich zajęć co budowałeś samemu,
-olewający stosunek do wspólnych przedsięwzięć, od wspólnego gotowania do prowadzenia biznesu (choćby był w powijakach-od czegoś trzeba zacząć)Brak pomocy kiedy wszystko jest na Twojej głowie.Trzymanie się z boku,to nie problem,ale sabotowanie Twoich działań oznacza tylko otwartą wojnę,kiedy za tym idą straty materialne,
-lenistwo i niechęć do wszystkiego, z cyklu "poleżmy sobie".Tak a potem pójdźmy do jakiejś słabej pracy,by móc na co narzekać,
-niechęć do ludzi obcych.To jeszcze mogę zrozumieć.Ale złość i nienawiść praktycznie do większości ludzi, którzy występują w TV lub reklamie."Jak ja ich nienawidzę".Po co ta złość i niepotrzebne nikomu nerwy.Czy nie lepiej iść pobiegać?Cieszyć się życiem?
-każdy może mieć swoje ulubione postaci, znanych ludzi, do których czasem zaglądnie.I nie widzę w tym niczego złego.Czasem jest to "motywator" czasem można podejrzeć ubranie,lub inne.Mnie ludzie, którzy coś osiągnęli po prostu motywują do działania.Lubię ich podpatrzeć.Jeśli ma to przynieść pozytywny skutek.Ale czemu,przecież lepiej narzekać i za wszelką cenę trzymać się strefy komfortu.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#15 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 23:28

Oczywiście ja też mam swoje wady jak każdy.Szkoda tylko,że nie potrafiłem i nie chciałem do niej dotrzeć.

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#16 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 23 gru 2017, 13:09

Zgadzam sie z tym co piszesz. Nie mialam rowniez na mysli kontrolowania przez mezczyzne a lekkiego naprowadzania.
Co do kontroli to zgadzam sie z tym ze nie powinno byc czegos takiego jak patrzenie przez ramie, ale tez kiedy ide np. na strych mowie mezowi zeby odebral lub odczytal jakby ktos pisal. (No chyba ze akurat omawiam z przyjaciolka babskie to zabieram tel ze soba).
Po za tym tak jak mowisz nienawisc do kogo kolwiek jest poprostu bez sensu. Nie da sie wszystkich lubic chociaz by sie i nawet chcialo, ale nienawisc to juz mocno wypielegnowane uczucie. Tylko po co jedyna osoba ktora bedzie wyniszczona to nienawidzacy a nie ten znienawidzony.
Co do lenistwa to nawet w Bibli jest o tym wsppmniane ze leniwi sa sami sobie winni kiedy nie maja chleba...
Co do byle jakiej pracy to zycie toczy sie czasem roznie. I czasem nawet jak sie ciezko pracuje to sie noga powinie. Moj maz pracowal w biurze, ale firma splajtowala i przez to zostal bez pracy. I przez to przez jakis czas musial pracowac na smieciarce. ( teraz znow robi w burze w swoim zawodzie). Zapytal czy bede sie go wstydzic przed kolezankami. Powiedzialam ze absolutnie nie, ale ma mi obiecac ze nie sam sobie nie wmowi ze to koniec marzen. Mial chwile zalamania - kiedy rodzice go mocno pojechali ze spad na dno i inne pierdoly, ale nie dal sie i dzis jest tam gdzie jest.
Mysle ze to jest wazne zeby nie deptac partnera gdy ten upada.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#17 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 31 gru 2017, 0:11

Pielęgnowanie nienawiści, prowadzi Nas ku toksyczności zachowań.Z czasem taka osoba przenosi to na związek i efekty powszechnie znamy.

Odnośnie Biblii i lenistwa.Nie chodzi tylko o pracę,ale również o rozwój samego siebie.Nie każdy musi, ale na myśl przychodzi mi "przypowieść o talentach"-to taka reklama rozwoju osobistego ;)

Świetnie z Twojej strony,że wsparłaś męża kiedy miał ciężko,w przeciwieństwie do jego rodziny.I że dalej zachęcałaś go by realizował swoje Marzenia :)

I dlatego jesteście ze sobą.Bo zarówno on jak i Ty dobrze trafiliście.
Tak jak moi znajomi, których opisałem wcześniej.


Wróć do „Miłość/Związki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości