Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Rozstanie i powrót. Impuls.

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
Awatar użytkownika
Adventures
Warchoł
Posty: 311
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#81 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 30 maja 2018, 22:57

A ja bym korzystał z życia.Żadnych deklaracji,można się spotykać.Układ spoko

Awatar użytkownika
AngelSue
Warchoł
Posty: 330
Rejestracja: 27 sie 2016, 0:13
Płeć: Kobieta

#82 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: AngelSue » 31 maja 2018, 11:33

Istna moda na sukces <ha>

Czy Ty nie widzisz tego jaki jesteś egoistą?
Najpierw zrywasz z laską "bo tak", później odpieprzasz jakieś sceny żeby sobie coś udowodnić.
Weź ją zostaw w spokoju, bo to jedyne czego ta dziewczyna potrzebuje.
Nie może podjąć żadnej decyzji bo cały czas siedzicie jej na głowie.

Zdecydowałeś, że odchodzisz, więc miej jakieś resztki honoru i godności i pozwól jej ułożyć sobie życie z kimś innym. Dorosłym.
" Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest, niż kochanym za to, kim się nigdy nie będzie"

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#83 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 04 cze 2018, 8:26

Hej :) Nie było mnie kilka dni...

Mogę wam powiedzieć - to to już na 99,9% Koniec :)
Przez 2 tygodnie, Ewa "była ze mna, przy mnie.. rozmawialiśmy, pisaliśmy, dzwoniliśmy do siebie". Pojawił sie nawet sex - ale.. wczoraj, w weekend JEJ MATKA zaprosiła jej KOLEGE NA OBIAD... i chyba wrocilo wszystko do normy.

Ewa mi przez telefon wczoraj powiedziała, że NIE WRÓCILI do siebie, że porozmawiali i tyle.
Kilka godzin pozniej ICH widziałem RAZEM za reke.. a na dzisiaj jestem umowiony z Ewa - jakby nigdy nic..

Ewa oczywiscie nic nie wie - ze ich zobaczylem, a jestem na milion procent pewny.
Co wiecej - nawet wczoraj wieczorem Ewa dzwonila do mnie - jakby nigdy nic, zyczac dobrej nocy.
Dzisiaj widze się z nią i stawiam ultimatum, lub poczekam co ona mi mądrego powie.

Dziękuje Wam za Wasz czas, opinie.. sugestie.

Jak widzicie - Kobiety.. sa nieprzewidywalne, wiem ze nie oddaje się sterów, ale skoro nawet z moją pomoca Ewa nie jest w stanie sterowac tym okretem to.. nic z tego nie bedzie...

Zastanawiam sie tylko - jak dzisiaj rozegrac dobrze rozmowe..

Awatar użytkownika
salata
Arogant
Posty: 208
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#84 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 04 cze 2018, 10:16

andrzej500 pisze:Hej :) Nie było mnie kilka dni...

Mogę wam powiedzieć - to to już na 99,9%...

Jak widzicie - Kobiety.. sa nieprzewidywalne, wiem ze nie oddaje się sterów, ale skoro nawet z moją pomoca Ewa nie jest w stanie sterowac tym okretem to.. nic z tego nie bedzie...

Zastanawiam sie tylko - jak dzisiaj rozegrac dobrze rozmowe..


Kobiety przewidywalne są i wcale ich obsługa nie jest skomplikowana. Ty robiłeś to po swojemu, więc wyszło tak jak wyszło. Posłuchał byś się, to byłaby inna sytuacja. Ona to książkowy przypadek hipergamii. Nie może się na żadnego zdecydować, bo widzi korzyści z obu stron , a pewnie obydwoje nie macie jaj aby spuścic ją. Może i znajdzie się jeszcze gdzieś ten trzeci. Wasz brak własnej wartości pompuje jej samoocenę. Jej c**a służy jej niczym oręż, a wy dajecie jej wszystko co chce i jak chce.
Jedynie czym kobieta może sterować to swoimi kobiecymi sprawami. Wszystko inne należy do mężczyzny. Wy ja postawiliście na piedestale, a ona to wykorzystuje. Myślę, że ona skinie palcem a ty nadal będziesz się pałował przez najbliższe pół roku.

Rozmowę prowadź ze spokojem, opanowaniem. Przynajmniej odejdź z klasą.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#85 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 04 cze 2018, 11:08

Uważam, że nie ma co gdybać...
Co by było gdyby...
Gdybym wcześniej myślał, wcześniej miał tyle wiedzy co teraz.. to na pewno bym się z Ewą nie rozstał tylko zaproponował tydzień.. dwa tygodnie odpoczynku.. ale cóż - mam płakać nad rozlanym mlekiem?


Mogę powiedzieć, że przez pół roku - walczyłem jak lew, byłem sobą w takiej wersji, jakbym chciał być całe życie.
Mam nadzieje, że to kolejne jakieś doświadczenie - które pomoże mi to utrwalić.


Najdziwniejsze jest to, że wczoraj - jak się okazało, nie tylko ja widziałem "Ewę" z kolegą, tylko jeszcze moja koleżanka się z nią spotkała, po czym Ewa napisała sms do niej że: "To skomplikowane, prosze o nic nie pytaj. Wyjasnie ci wszystko, a z Andrzejem jest grubo i proszę nic mu nie mów ze nas widziałas".

Dzisiaj z Ewą normalnie porozmawiałem, z żartami - jakby nigdy nic. Ona totalnie nie spodziewa się, dzisiejszej rozmowy.
Boli mnie to, że jej mama dość mocno nią steruję.

Teoretycznie - Ewa miała wszystko jak na tacy. Rozstanie "z kolegą", byłem ja przy niej - a tak na prawdę, po tych 2-3 tygodniach, wszystko wróciło do normy. Ciekawe - czemu wczoraj się do tego nie przyznała. Dziś jedziemy RAZEM NA KOLACJĘ :)

Salata - tak, doskonale wiem, że to facet ma działać, ma być głową związku. Tak było - cały czas tak było, jak byłem 3 lata z Ewą.
Teraz - to ona "wyskoczyła" z klatki, zaznała trochę wolności jak papuga i ... nie chce wrócić do klatki, mimo że daje jej najlepszy pokarm, najlepszą wodę.

Nie wiem co dziś miałbym usłyszeć, co doświadczyć, żeby jeszcze zaufać Ewie.
Myślę, że to dzisiaj wszystko się wyjaśni. Będę spokojny, będę opanowany. Chcę odejść z klasą ale.. boli mnie to bardzo mocno.
Cieszyłem się ostatnio, że wygrałem bitwę.. ale w weekend przegrałem wojnę.

Dzisiaj delikatnie poruszę tematy i wybadam na ile mnie kłamie, czy kłamie w oczy...
Ja dużo wiem, znacznie więcej niż jej się wydaje...

Z drugiej strony - jeżeli Ewa nie chce... i nie wykorzystała sytuacji - zeby dać mi szansę to... chyba - nie mogę juz nic zrobić...
Nic na siłę... nie rozkocham jej w sobie...

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#86 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 05 cze 2018, 9:22

Wczoraj spotkałem się z Ewą.
Na początku zaczęła mi opowiadać o swoim weekendzie, o tym jak dobrze bawiła się z koleżanką w niedzielny wieczór (mimo, że ją widziałem z kolegą za rękę), pytała się co u mnie, jak leci. Nic nie powiedziała, że była jeszcze z "kolegą".
Spotkanie przebiegało fajnie, zjedliśmy kolacje, pojechaliśmy do mnie.

Zapytałem Ewę o to - dlaczego jej "kolega" wrócił w kręgi znajomych skoro jeszcze 3 tygodnie temu mówiła, że skreśla go z życia, że nie chce z nim być, że nie zaufa mu. Odpowiedziała mi - że przyjechał do niej w niedziele, na zaproszenie mamy, że porozmawiali - że będą utrzymywać kontakt - ale nie będą razem, bo on już jej nadszarpnął zaufanie. On tłumaczył się ponoć, że to była ustawka - że on umówił się z tą dziewczyna z internetu, że był świadomy. Ewa powiedziała - że to rozumiem, ale.. niestety nie będzie nic więcej.

Dlaczego są znajomymi? Bo on jest mechanikiem, auto od taty Ewy naprawiał - dlatego dostał zaproszenie na obiad, dlatego przyjechał i dlatego na nowo nawiązali kontakt - bo mama naciskała. Jeszcze nie skończył go naprawiać, więc Ewa mi oznajmiła, że będą się widywać, że będą czas spędzać bo on ma jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.

Powiedziałem jej - że czuje, że mnie kłamie, że nie jest ze mną szczera. Skoro nie są razem - to jakim cudem trzymali się za ręce na koncercie? Powiedziałem, że ją widziałem - to ona odpowiedziała na to, że to tylko "tak o" trzymała go za rękę, bo byli ze znajomymi i akurat wyłapałem taki moment ;)

No coż... przymknąłem oko i przełknąłem kłamstwo..

U mnie w domu - przeprowadziliśmy chyba najszczerszą rozmowę jaką mieliśmy przez ten cały okres walki o nią.
Powiedziała mi, że od stycznia walczy z myślą, by wrócić do mnie, nawet teraz - jak rozstała się z kolegą, nie jest to proste i łatwe ponieważ ona nie wie jakby to miało być.

Oczywiście rzuciłem ripostę - że jakim cudem, ona od stycznia może myśleć o mnie, skoro cały czas - nie zrobiła nic, ciągle się spotykała z kolegą, że ciągle dzieliła czas między mną, a jego. Odpowiedziała "że ONA TAK UMIE, że cały czas myśli, czy to w pracy, czy jak jest w domu... ale.. nie potrafi wymazać jakiejś myśli z głowy, że się rozstaliśmy. Powiedziała mi, że myślała, że skoro w styczniu nie rzuciła mi się w ramiona to - rzuciłaby mi się z czasem. 5 miesięcy minęło, a w niej nie zaiskrzyło na nowo...

Ewa chce się spotykać ze mną, chce żebym nie znikał, chciałaby żebyśmy nie tracili kontaktu jednak - ona nie jest w stanie przywrócić w głowie myślenia, żeby dać mi drugą szansę i zaufać mi - znając jaki jestem.

Mówiła, że obserwowała mnie przez te kilka miesięcy i .. nie zauważyła zmiany. To znaczy zauważyła - że mi teraz zależy, tak jak kiedyś jej na mnie - ale w niej coś wygasło i .. mimo, że jest przywiązana, że czuje coś do mnie - to z tyłu głowy ma coś, co powoduje, że nie jest w stanie wrócić do mnie. Dlatego ona chce być fair wobec mnie.

Zasugerowałem jej - że skoro nie ma faceta, jak sama mówi, nie spotyka się już z kolegą, to DLACZEGO nie da mi szansy? Skoro nie ma zobowiązań, skoro nie ma nic do stracenia - to dlaczego nie spróbujemy?
Odpowiedziała - że bardzo by chciała, ale WIE, że ona nie da tyle z siebie ile bym oczekiwał i że póki ona nie zmieni myślenia to.. jest to bez sensu bo wie - że za miesiąc by się to posypało...

Na pożegnanie - przytuliła się mocno do mnie, podotykała mnie. Powiedziała mi, że mam nie płakać, że jej nie jest łatwo, że na prawdę nie wie dlaczego tak jest, że dużo mi zawdzięcza ale.. jakieś "stare rzeczy" są w jej głowie, które powodują, że co bym nie zrobił - ona mnie tak dobrze zna, że wiem jak się zachowam, co zrobię, jak zareaguje i.. po prostu - mimo całego przywiązania - ona nie umie pokonać w głowie tego myślenia.


Suma sumarum, pozostają 2 opcje, które biorę pod uwagę:

1) Ewa faktycznie rozstała się z kolegą, ma tam jakieś sprawy do pozałatwiania i zakończenia. Ja odpuszczę temat, może zatęskni, może coś się wydarzy, że jeszcze będziemy rozmawiać. Może faktycznie ona potrzebuje czasu - żeby ułożyć sobie w głowie jakieś sprawy itp.


2) Ewa - kłamie mnie. Kłamie w żywe oczy na temat "kolegi" . Robi zasłonę dymną ale za jakiś czas będą razem lecz Ewa po prostu nie chce mnie skrzywdzić. Boi mi się powiedzieć prawdy, boi się że zniknę już na zawsze...


Tak więc - temat mogę uważać za zakończony.
Kilkaset postów, kilkadziesiąt osób mi sugerowało, pomagało - DZIĘKUJE BARDZO :))

Co zrobić teraz? Żyć... szukać innej kobiety....

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#87 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 06 cze 2018, 12:59

Cześć!
Ostatni chyba post w tym temacie :)

Dzisiaj otrzymałem e-mail od Ewy...

a brzmi on następująco:

Andrzej, Co do naszych relacji... Wyjaśniałam ci to wiele razy. To, że zamknęłam pewny etap w moim życiu i nie czuje żadnej na tyle mocnej siły, która pchała by mnie z powrotem do punktu, z którego ciężko było mi wtedy wyjść. Ty to nazywales wypaleniem, wypaliłam się i nie czuje zeby wszystkie dawne i obecne dobre rzeczy pomagały mi w rozpaleniu tego z powrotem. I nie mówię o wielkich rzeczach, które pojawialyby się z czasem, bo to te najmniejsze powinny to juz dawno sprawić. Nie chcę robić tego na sile, z litości, z konieczności, z postawienia mnie pod ścianą i nie dania mi innego wyboru tylko po to żeby CIEBIE uczynić szczęśliwym... Nie czułabym się z tym dobrze ani fair wobec siebie i Ciebie. Dużo o tym myślałam... Na tyle długo i na tyle dużo, żeby być świadoma w pełni podejmowanej decyzji, konsekwencji jej podjecia i dalszych wydarzeń bez wpływu jakichkolwiek czynników z zewnątrz. Jestes bliska mi osoba, tworzyłes moje życie przez kilka lat, miałeś wpływ na mój charakter, na moje zachowania, na moją wiedzę i doświadczenia. To z tego powodu mam do ciebie szacunek i sympatię. Ale nadal nie wpływa to na ogień, którego nie ma, a który powinien się pojawić... Czuję się zobowiązana do...dawania Ci wsparcia i pomocy i robiłabym to bezinteresownie ze względu na przeszłość, a raczej nie na obecny... Poziom moich uczuć ktore powinnam miec w sobie. Jesteś wyjątkowy to nie podlega dyskusji, tworzylismy swój świat i on ciągle jest i nie zniknie, ale nie jestem w stanie dalej go rozwinac, głównie uczuciowo. ty poczułeś to wszystko dopiero teraz, ja czułam to przez te kilka lat i jestem pewna, że nigdy więcej nie poczuje tego samego ani niczego lepszego. A nic "w zamian" za tamto mnie nie uszczęśliwi... Jestem pewna sama za siebie i za to, że to byloby raczej jak marną podróbka z aliexpress niż wyrąbisty oryginał. Przykro mi z tego powodu, liczyłam na to, że od środka zupełnie inaczej na to spojrze z biegiem czasu... A czuje, właściwie nie czuję, nic innego, nic z mocy która miałam kiedyś. Dodatkowo czuję wyrzuty sumienia związane z tym że nic z tego nie wycisnę, złość, że ty naciskasz a ja nic nie mogę zrobić bo więcej we mnie teraz zrozumienia i współczucia niż czystego 'podjarania' i właśnie to nie jest fair. ;) Doceniam wszystko co dla mnie zrobiłeś do obecnej chwili, sprawiłeś mi wiele razy dużo radosci, chociaż częściowo trochę mnie wystraszyłes i zapędziłes w kozi róg. Z czasem zamiast zmienić się w lekka przyjemna myśl i uśmiech zamieniło się to trochę w trudna i ciężka dla mnie rzecz... Nie wiem co powinnam jeszcze napisać, boli mnie kiedy widzę że się starasz i nie mogę patrzeć kiedy płaczesz... Ale bycie z kimś wbrew sobie chyba jest gorsze.. Mam nadzieję, że rozumiesz, że nie masz mi tego za złe.

Andrzej, trwalo to długo.. bo chciałam inaczej.. ale nie wyszlo.. w sumie nic nie wyszlo... . Tak mysle, ze nam by się pewnie udało, ale nie wiem czy to byłoby na takiej jakości jakiej JA bym chciała żeby było... a nie mogę być pod czyjes zasady. Nie uważasz ze do pewnych rzeczy ja SAMA powinnam dojść? Bez zmuszania? Ty SAM doszedles do punktu w którym jesteś teraz i nikt cie nie zmuszal. Może ja tez chce SAMA. Duzo rzeczy pokazales mi od stycznia.. ale.. napisałam ci w meilu w czym jest problem... I proszę.. nie odchodz... Zrozum proszę to co napisałam.. zaakceptuj to... Może się jeszcze dużo rzeczy zmienić...NA TEN CZAS i NAJBLIZSZY - nie dam rady. Jestem zmeczona już tym wszystkim. Na siebie i na wszystko inne. JA chciałabym zebys na razie odpuscil.. trochę za mocno się kreciles i.. czuje się ograniczona.. w razie czego.. jesteśmy w kontakcie.. nie bądź zly..Widzialem, ze walczyles od stycznia.. ale ja walczyłam przez 3 lata.. Nie potrafie tego zmienić... albo cos czuje więcej albo nie.. Jest tak jak mowie, przeczytaj meila.. obiecuje ze jak cos się zmieni.. zatesknie czy... dojdzie do mnie, ze tez jesteś wazy to.. wrócimy do rozmowy


---------------------------------

Ktoś podpowie co dalej?

1) Albo to jest koniec, Ewa w "grzeczny" sposób powiedziała mi, że nic z tego nie będzie, że możemy utrzymywać kontakt ale mam na nic nie liczyc. To że "może kiedyś" się odezwie - to chyba tylko.. pozostawienie furtki otwartej i zmiejszenie bólu... mojego bólu...

2) Albo to jest faktycznie prawda..i Ewa każe mi czekać, ponieważ - te wszystkie sytuacje, z jej pracą, z kolegą, z kłótniami z mamą na temat "kolegi" powoduje - że Ewa nie ma teraz głowy do tego. Jednak... skoro od kilku miesięcy mojego angażu, walki nie byłem w stanie nic zmienic... więc teraz odpuszczenie chyba.. tymbardziej nie spowoduje nagłej odmiany i zmiany...

Awatar użytkownika
salata
Arogant
Posty: 208
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#88 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 06 cze 2018, 16:17

Przeczytaj sobie wszystkie posty jakie zostały wcześniej napisane na forum, później porównaj to tym co napisała. Wyciągnij wnioski.

Podczas ostatniego spotkania mogłeś to zakończyć i pokazać, że masz poczucie własnej wartości jeżeli chodzi o kobitety. Szczególnie jak czytałem jak się tłumaczyła. Litości... Mechanik, samochód, co jeszcze kur*a. Mogłeś wyjść z tego jak mężczyzna i świadomością że to była twoja własna decyzja. Teraz znów będziesz myślał co i jak.

Cokolwiek zrobisz to twoja decyzja. Ona chce cie trzymać w pogotowiu. Ty pewnie będziesz czekał w zawieszeniu. Ostatnia moja rada to zakończenie i określenie granicy. Ostatnie spotkanie kiedy zamkniesz ten epizod i usuniesz jej dane kontaktowe i skupisz się na ważnych sprawach.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

Awatar użytkownika
AngelSue
Warchoł
Posty: 330
Rejestracja: 27 sie 2016, 0:13
Płeć: Kobieta

#89 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: AngelSue » 06 cze 2018, 20:33

andrzej500 pisze:Źródło posta kilkadziesiąt osób mi sugerowało

Nie kilkadziesiąt tylko kilka, i wałkowaliśmy cały czas to samo.
andrzej500 pisze:Źródło posta pomagało - DZIĘKUJE BARDZO

Nieprawda. I tak robiłeś po swojemu, efekty widzisz w realu.

Wg mnie temat do zamknięcia, bezcelowy pożeracz czasu.
" Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest, niż kochanym za to, kim się nigdy nie będzie"

Awatar użytkownika
Adventures
Warchoł
Posty: 311
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#90 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 06 cze 2018, 22:30

Miałem zupełnie już to olać,część napisali moi poprzednicy...

Teraz od siebie:

1.Jakbym miał teraz tę wiedzę..miałeś podane na tacy,pisaliśmy.
2.Jak postępowałeś,takie masz rezultaty..
3.A Salata Ci mądrze napisał.Nie mam klawiatury.

Na zakończenie tej "mody na skuces".

Spójrz jaki piękny teledysk dzisiaj powstał:

https://youtu.be/dSLDox4tzxs

To ode mnie,tak na zakończenie <lol2>


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości