Drogi użytkowniku!
Jeśli przyszedłeś tutaj reklamować jakikolwiek produkt, to twoje konto w ciągu jednego dnia zostanie zbanowane, wraz z IP i wszelkimi linkami, które tu umieścisz.
Nie toleruję tego typu praktyk i w większości przypadków dzwonię też do firm, których produkty są zazwyczaj zachwalane, by wyjaśnić sytuację. Jeśli wykonujesz dla nich usługę z mizernym skutkiem, dowiedzą się o tym.
Zastanów się dwa razy, nim podejmiesz tak bezowocną metodę.

Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#1 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 20 gru 2017, 22:28

Jestem z moim mężem, siedem lat. Mamy córeczkę -3 lata. Miedzy mną a mężem przez te lata ukladało się różnie jak to zresztą bywa w małzeństwach. Ostatnio jednak było miedzy nami naprawdę wspaniale do tego poniedzialku. Jakoś od paru dni żle sie czułam, poszłam do lekarza i tak od badania do badania wyszło, że wyniki krwi sa nie za ciekawe i dostalam skierowanie do hematologa i zwolnienie lekarskie z pracy na miesac póki co. Przyszlam do domu przerażona. Powiedziałam o tym mężow pierwsze zdanie jakie od niego usłyszlam. Kochanie nie wiem czego ode mnie oczekujesz, ale gdybyś miala umrzeć to ja sie zorganizuję, . bede chciał mieć drugą żone.
Nie wiem co o tym myśleć. Nie jestem egoistką i nie chcialabym zeby był cale życie sam , ale myślalam ze czas na takie zdania jest juz po jakieś bardziej konkretnej dniagnozie lub zostanie przemilczane jako oczywistosc, a nie że usłyszę to jako pierwsze zdanie.
Rozpłakałam się na co on, że mnie kocha i że ja go żle zrozumiałam. Powiedział , że chciałby miec w takim przypadku 2 zone bo pokazalam mu jak cudownie może być małżeństwo i że naturalnie nie chce abym umierala.
Nie wiem co o tym myślec. Boli mnie ze to przyszło mu tak łatwo...

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#2 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 0:43

Coś się mi stało,że nie mogę cytować.Ale pisać już tak.

Po prostu czasem mówimy,a nie pomyślimy... tak Mu wyszło.Na pewno nie chciał Cię urazić.Może wyrwałaś go nagle z jakiegoś zajęcia i nie do końca pomyślał.Może pomyślał o rodzinie i o tym jak sobie poradzi.W każdym razie ja też sam czasem (a nawet często) wyrządziłem komuś krzywdę,że nie pomyślałem tylko powiedziałem.

A jak widzisz potem pomyślał i Ci resztę dopowiedział,poza tym powiedział,że małżeństwo jest piękne i cieszy się nim tak bardzo dzięki Tobie.A przyszło mu łatwo,bo z rozmachu powiedział.

A tak osobiście,chciałbym go poznać,to całkiem fajny facet,skoro powiedział,że w małżeństwie jest fajnie i ,że małżeństwo jest wspaniałe.

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#3 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 9:30

Dziekuje Ci za odpowiedz. Uspokoila mnie. <)

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#4 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 9:37

Tez mysle, ze moj maz to fajny facet, ale czasem nie tylko do mnie potrafi powiedziec cos co zwala z nog. Np. Ostatnio kolega powiedzial ze jego dziewczyna lubi sobie robic tygodniowe wakacje z innym dziewczynami gdzies za granica. Na co moj maz odpowiedzial, ze super niech sie bawi i ze pewnie bedzie im ten uklad odpowiadal poki z brzuchem nie wroci....
Jakie bylo jego zdziwienie zdzwienie ze sie kolega obrazil( a moja radosc ze jakos w nos nie dostal), przeciez prawde powiedzial... a po chwili do niego dotarlo co tak naprawde powiedzial i bylo mu wstyd.
No tak wiec czasem mu sie zdarzy i myslalm ze juz odporna jestem na takie nie przemyslane strzaly. Ala jak sie okazalo jednak nie na wszystkie.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#5 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 11:04

Nie ma sprawy.
Widzisz sama,fajny facety i bezpośredni.Nie owija w bawełnę.Mówi co pomyśli i czasem efekt jest taki jak sama opisałaś.

Z tym kolegą,to tak trochę dobrze mu powiedział.Ja też mam takiego koleżkę,co nie owija w bawełnę i mówił mi co było źle u mnie.I początkowo się obraziłem.Taka ostra wypowiedź w naszym kierunku,kiedy odrzucimy własne Ego i spojrzymy na wszystko z boku...może być dobrą radą .Tak było w moim przypadku:

"Ty nigdy nie awansujesz poza najprostsze prace,bo boisz się opuścić strefę własnego komfortu,zmienić pracę,spróbować czegoś nowego"

Po czasie:

"Widzisz jakie efekty zmiany pracy,nawet namacalne.Wtedy na sadzie mi pojechałeś,ale kiedy wszystko przemyślałem,to miałeś rację.Dobrą radę mi dałeś".

Tak samo może być z jego koleżką,po czasie jak przemyśli wszystko,być może ,że mu podziękuje.Czasem słowa wyrwane zupełnie z kontekstu po czasie mają sens.Są jak drogowskaz.

A propos tego koleżki.Mi też by taki układ odpowiadał bo w związku stawiam na "Wolność Najwyższym Prawem Jednostki".I mój wspomniany koleżka też odniósł się do tej kwestii."Bo Tobie nie zależy,nawet jakby Cię zdradziła to byś pewnie miał to w dupie"(może nie dosłownie w dupie)
Układ by mi odpowiadał i często odpowiada.
A niestety w związku trzeba budować i to bardzo dużo budować.Mój koleżka bardzo dużo inwestuje czasu i energii w budowanie swojego.


Myślę,że w dzisiejszych czasach w opozycji do związków stoi właśnie wolność każdego człowieka,której tak bardzo bronię.

A jakie jest Twoje zdanie na temat małżeństwa? Które czasy oceniasz jako lepsze?

O ile chcesz możemy sobie popisać tak na ten temat.

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#6 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 13:35

Co do Twojego przypadku to mysle ze z tym kolega znales sie troche dluzej wiec czul ze moze Ci cos takiego powiedziec. Z tamtym kolega moj maz zna sie od tygodnia i jest to kolega z pracy tak wiec chyba. <ha> . Co do dzisiejszych czas ja jestem mocno nie dzisiejsza. Uwazam ze zawarcie ziazku malzenskiego jest piekna sprawa. Ale nie bez odpowiedniego przygotowania, ugruntowanych zasad itp. Mysle ze jak sie bdba o malzenstwo to moze byc tak ze ta tak zwana niewola nie bedzie ciezarem a pewnym rodzajem slodyczy. W dobrym malzenstwie kazdy ma przestrzen dla siebie i przez to chetniej wraca do tej wspolnej.
Czy u nas jest tak idelanie. Oooo nie. Ale pracujemy nad tym. Generalnie poki co obecnie pochlania nas opieka nad mala i. Hmm nawet tak na wspolne radki nie ma czasu...mam na mysli wyjscia razem gdzies.

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#7 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 13:50

Tak dodam ze jestem tez nie dzisiejsza bo wierze w Boga wiec jakby wolnosc seksualna po za malzenska jest nie dla mnie.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#8 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 15:17

Twój mąż jest bezpośredni.To dobra cecha u facetów.

Związek małżeński i owszem,ale tak jak piszesz ugruntowane zasady i odpowiednie przygotowanie.Inaczej nie ma co zaczynać.No i ciągła praca nad związkiem.Samo się nie zbuduje.Dobre i udane małżeństwo wymaga bardzo dużych nakładów pracy nad sobą,drugą osobą,Nami.Nie ma małżeństw tak jak i ludzi idealnych.A co do pracy nad związkiem-to zależy od Nas samych jak Nam się chce.
Mi się za bardzo nie chce,więc czasem wolę zadowolić się półśrodkami.A mogło być inaczej,tak pięknie jak sobie wymarzyłeś.Tylko trzeba było działać budować.

I takie małżeństwo jak Twoje jest dobre-bo nie ma w nim zazdrości nienawiści i toksycznych emocji..

A że nie mogę cytować,bo mi się coś zepsuło.Odnośnie ostatniego posta-To takie WIERZĄCE kobiety najlepsze i najlepiej nadają się do małżeństwa.Twój mąż dobrze trafił.

Ty też dobrze,bo mądry.

Wspomniany koleżka był na kawie,pytałem go o radę,ale nic nie powiedział.Wypił kawę i poszedł.Może za mocną zrobiłem.Ale zostawił mi szluga.Teraz moja kolej odwiedzin.

Ostatnio mam rozkminę sam ze sobą.Prowadzę taki wewnętrzny dialog...,którego głównym tematem jest pytanie:

Czy człowiekowi lepiej jest w samotności czy w małżeństwie w założonej rodzinie?

takaja1
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 20 gru 2017, 22:01
Płeć: Kobieta

#9 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: takaja1 » 22 gru 2017, 15:58

Tak, to z pewnoscia wina kawy. :) Co do nakladow pracy nas soba i nad jako Nami jako zwiazek to sie zgodze, ale co pracy nad druga osoba to tu juz mam inne zdanie uwazam ze pracowac nad druga osoba jest bez sensu (chociaz nie zawsze tak bylo). Chodzi mi o to ze cos mi sie w jego zachowaniu nie podoba i pracuje nad zmiana. Owszem mowie ze cos mi sie nie podoba ale nie wycgowuje jesli wiesz o co mi chodzi. To juz zrobila jego mama . Staram sie ograniczyc do wsparcia, rady, i nie mowic a nie mowilam. Uwazam ze maz jest glowa rodziny i ma i tak duza odpowiedzialnosc po co mu smutkow dokladac.
Czy czlowiekowi lepiej samemu czy w malzenstwie? Na pewno mniej jest zmartwien samemu, odpada troska o druga osobe, jej problemy i problemy wspolne ktore np. Na nas sprowadzila chccy lub nechcacy.
Ale nie ma tez tego poczucia gdzies z tylu glowy ze jest ktos kto bedzie z toba na starosc lub dla kogo ty bedziesz mogl byc na strosc. Jesli sie uda dozc. <radość> .
A Tobie czemu nie chce sie starac w zwiazku. A zebym nie kreowala sie na jakos idealna osobe to powiem ze bywa ze jak sie wkurze to krzycze i trzaskam drzwiami...i tak nie jestem z tego dumna

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 225
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#10 Nie wiem co mam myśleć. Proszę o pomoc.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 gru 2017, 17:38

Bo za mocną zrobiłem. Miał za dużo energii i poszedł. :)

Ile mieliście lat,kiedy się pobieraliście o ile nie jest to zbyt osobiste pytanie?
Pracować można, wiadomo nie chodzi o wychowanie, tylko o tolerancję i lekką zmianę nawyków, przynajmniej tych, które Nas najbardziej denerwują.

Mężowi nie trzeba smutków dokładać.Głowa rodziny to bardzo odpowiedzialna funkcja, czasem tak trudna, że przerażająca.I tylko żyjąc w rodzinie nauczymy się tę rolę pełnić.Wiadomo, potrzebne jest jeszcze poparcie żony-Dobrej Żony.

Samemu...tylko działa się samemu,cały czas.I nie da się samego siebie "zeskanować",żeby ten drugi zrobił trochę za Nas.

Nie chce się mi starać w związku, ale tylko wtedy, kiedy druga strona ma jakieś cele.Ja przyjmuję postawę przewodnika i dyskretnie pokazuję drogę do ich realizacji.Wszystko idzie jak spłatka, i przed samą metą ktoś umyślnie rezygnuje,staje w miejscu.I robi to specjalnie.
Cel nie jest celem,by go zrealizować, a raczej kartą przetargową.Po to by ktoś podejmował działanie, pomagał a potem odczuwał "współcierpienie".Syzyfowa praca.I przed tobą byli inni, którzy chcieli naprawiać.I też im nie wyszło. :D

Też nie jestem idealny.Może po prostu za dużo planów do realizacji narzuciłem sobie, naczytałem się książek Grzesiaka, za dużo narobiłem planów w tym związku.Za dużo wymagałem...

Wg zasady o nieingerowaniu w cudze życie nikomu nic nie narzucam.Wkurza mnie tylko kiedy ktoś siłą przeszkadza mi w realizacji moich postanowień.Jeszcze jak nie słucha i robi po swojemu,to pół biedy jego życie.Gorzej kiedy plany są wspólne i nie pomaga w ich realizacji.

Najgorzej,jeśli umyślnie nie tylko nie pomaga, nie wierzy nie wspiera a jeszcze przeszkadza.To wtedy tylko 2 słowa BIAŁA GORĄCZKA mogą określać poziom moich nerwów. ;)


Wróć do „Miłość/Związki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości