Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Rozstanie i powrót. Impuls.

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
Awatar użytkownika
salata
Pieniacz
Posty: 184
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#41 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 11 kwie 2018, 12:54

Od czego tu zacząć....

List. Miłość romantyczna. Piękne słowa na czystym papierze. Jedyną zaletą tego listu co go napisałeś to schowane go do szuflady na tydzień po przeczytaniu, przeczytanie go jeszcze raz i uświadomienie sobie jaką pizdą jesteś. Po czym spalenie go i zakonserwowanie popiołu na widoku, aby nigdy więcej nie popełnić tego błędu.
Dżizus, k*rwa, ja pierdolę. Wyszłeś w nim na słabeusza i desperata. Na miejscu tego drugiego, słysząc jedynie o tym akcie rozpaczy romantycznej, jednym zdaniem wygrałbym twoją Ewkę. "Idź daj mu dupy, bo szkoda mi chłopa jak się męczy, 'Norwid' zasługuje na odrobinę soku z cipki." .
Robisz wszystko odwrotnie co ci się pisze. Pisałem Ci już, jak jakiś pomysł ci przyjdzie do głowy co jest związany z nią to zrób na odwrót.
Szkoda, że musisz uczyć się na własnych błędach. Wiem, że to boli bo sam przechodziłem. Przygotuj się na najgorsze teraz. Z perspektywy czasu i doświadczenia to sam bym to zakończył i wycofał się zachowując odrobinę godności , wartości i wiary we własne możliwości.
A wystarczyło tylko czytać.


Tapnięte z telefona.
Pozdr.
Sałata
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#42 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 11 kwie 2018, 13:27

Sałata - ja Was słucham.
Doskonale czytam co piszesz. Umiem czytać, ze zrozumieniem - skończyłem nawet studia... ;)
Kilka dni była cisza w eterze, odpocząłem. Znowu spotkaliśmy się i wróciły demony przeszłości.
Gniecie mnie to strasznie, bo nie wiem na czym stoję.

Zobacz - nie wydaje Ci się, że ja stoję na straconej pozycji? Zobacz - to ja, ją zostawiłem. Ja ją skrzywdziłem. To w mojej gestii jest to - aby to naprawić. Ona wie - że ja nie jestem "pizdą", bo byliśmy razem ponad 3 lata. Więc nie muszę udawać Dżolero przy niej.

Przecież - ona może mnie wrzucić w ramy przyjaciela i być jej przydupasem do końca życia, jeżeli JASNO nie określę tego co ja oczekuje. Stwierdzi, że skoro akceptuje to wszystko to... jej też jest dobrze. Nie chce tego, a z drugiej strony - jak odpuszczę, to stwierdzi, że miałem słomiany zapał. Ja wiem - że to działa w dwie strony.
Wiem, że nie ma złotej reguły i zasady. Uważam, że przez ten list - ona dostała informacje w głowie - że gierka się kończy i że ona musi zadecydować jakie będzie jej zakończenie, ja mogłem tylko przez te 2,5 miesiąca pomóc jej przechodzić następne levele.

Napisałem w tym liście - to do czego się przyczepiłeś - że wyglądam na desperata i zdecydowanie jej to podkreśliłem - że tak nie jest.
Po prostu - kocham ją. Po prostu mi jej brakuje w życiu codziennym...

Znam też ją dobrze - wiem, że w takiej sytuacji będzie czekała i milczała oraz czekała na mój ruch.. dlatego też mam obawy, że długie "przeczekiwanie" wyjdzie na dobre..

Awatar użytkownika
salata
Pieniacz
Posty: 184
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#43 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 11 kwie 2018, 16:29

andrzej500 pisze:Sałata - ja Was słucham.
Doskonale czytam co piszesz. Umiem czytać, ze zrozumieniem - skończyłem nawet studia... ;)
Kilka dni była cisza w eterze, odpocząłem. Znowu spotkaliśmy się i wróciły demony przeszłości.
Gniecie mnie to strasznie, bo nie wiem na czym stoję.

Silny facet zawsze wie gdzie jest i dokąd zmierza. Piszesz ze nie wiesz na czym stoisz, bo swoje życie uzależniłeś od powodzenia tej relacji. Zaprzeczać temu faktu nie sposób. Im dłużej będziesz zwlekał z rozprawieniem się z nimi tym gorzej będzie.



andrzej500 pisze:Zobacz - nie wydaje Ci się, że ja stoję na straconej pozycji? Zobacz - to ja, ją zostawiłem. Ja ją skrzywdziłem. To w mojej gestii jest to - aby to naprawić. Ona wie - że ja nie jestem "pizdą", bo byliśmy razem ponad 3 lata. Więc nie muszę udawać Dżolero przy niej.

I to nie znaczy że wcześniej było idealnie. Teraz się cały czas obwiniasz i będziesz to robił nadal. Ona jak się zdecyduje na kontynuację związku to będzie to wykorzystywać. Ty musisz zakończyć to obwinianie się. Zerwałeś, zrozumiałeś błąd, move on. Z Twojego obecnego zachowania nie jesteś nawet facetem. Im szybciej to zrozumiesz to się szybciej ockniesz z tego złudzenia.


andrzej500 pisze:Przecież - ona może mnie wrzucić w ramy przyjaciela i być jej przydupasem do końca życia, jeżeli JASNO nie określę tego co ja oczekuje. Stwierdzi, że skoro akceptuje to wszystko to... jej też jest dobrze. Nie chce tego, a z drugiej strony - jak odpuszczę, to stwierdzi, że miałem słomiany zapał. Ja wiem - że to działa w dwie strony.
Wiem, że nie ma złotej reguły i zasady. Uważam, że przez ten list - ona dostała informacje w głowie - że gierka się kończy i że ona musi zadecydować jakie będzie jej zakończenie, ja mogłem tylko przez te 2,5 miesiąca pomóc jej przechodzić następne levele.

Pewnie już cię przez twoje zachowanie wrzuciła do FZ. Ile razy wychodziliście razem? Na ilu randkach byliście oficjalnie? Sam sobie odpowiedz. Ona jest pewna ciebie i o tym wie. Gdyby nie była pewna inaczej by inicjowała kontakt. Ty swoim zachowaniem nie pozwalasz aby w jej głowie emocje zaczęły dyktować co ma robić. Jak pisałem tydzień lub dwa bez kontaktu z twojej strony nie wyrządziłby takiej szkody jaką ty zrobiłeś. Ty teraz starasz się usprawiedliwić swoje zachowanie. W tą "grę" jak to określasz grasz słabo. Nawet teraz jak jej mocno postawisz jej teraz warunki to ona i tak nie weźmie ich na serio.


andrzej500 pisze:Napisałem w tym liście - to do czego się przyczepiłeś - że wyglądam na desperata i zdecydowanie jej to podkreśliłem - że tak nie jest.
Po prostu - kocham ją. Po prostu mi jej brakuje w życiu codziennym...
Znam też ją dobrze - wiem, że w takiej sytuacji będzie czekała i milczała oraz czekała na mój ruch.. dlatego też mam obawy, że długie "przeczekiwanie" wyjdzie na dobre..


Pisząc ten list i jej go dając na desperata wyszedłeś. Twoje zachowanie śmierdzi desperacja na kilometr. Zrozum to. Oddajesz jej całkowicie pole do manewru. Ona decyduje o wszystkim i jest pewna cokolwiek zrobi będzie dla niej dobrze. Ty mecz sie dalej. Ogarnij się w końcu i zacznij żyć. Jak sam będziesz szczęśliwy to ona będzie chciała mieć w tym swój udział.



Tapnięte z telefona.
Pozdr.
Sałata
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 298
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#44 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 11 kwie 2018, 16:31

salata pisze:Źródło posta Jedyną zaletą tego listu co go napisałeś to schowane go do szuflady na tydzień po przeczytaniu, przeczytanie go jeszcze raz i uświadomienie sobie jaką pizdą jesteś. Po czym spalenie go i zakonserwowanie popiołu na widoku, aby nigdy więcej nie popełnić tego błędu.

Yyy to tak wygląda.Naprawdę kolega Salata Ci dobrze pisze.

salata pisze:Źródło posta Na miejscu tego drugiego, słysząc jedynie o tym akcie rozpaczy romantycznej, jednym zdaniem wygrałbym twoją Ewkę. "Idź daj mu dupy, bo szkoda mi chłopa jak się męczy, 'Norwid' zasługuje na odrobinę soku z cipki." .


Jeśli porównać do szach,to właśnie się wystawiłeś...

andrzej500 pisze:Źródło posta Sałata - ja Was słucham.


salata pisze:Źródło posta Robisz wszystko odwrotnie co ci się pisze.



Coś w ten deseń..

salata pisze:Źródło posta Pisałem Ci już, jak jakiś pomysł ci przyjdzie do głowy co jest związany z nią to zrób na odwrót.


To jest najważniejsza rada.Trzymaj się tego cały czas.

Tu właśnie niepewność i czas naprawdę działa na Twoją KORZYŚĆ .
Teraz jak się Ewa odezwie,to zabierz Ją na wycieczkę do Pragi i zróbcie coś szalonego.I postaraj się,żeby wzięła ten list.
Podpalicie nim blanta a popiół wsypiecie do butelki i wyjeb.... do Wełtawy-niech płynie w pizdU.

To taka "romantyczność" w praktyce ;)

Awatar użytkownika
AngelSue
Warchoł
Posty: 325
Rejestracja: 27 sie 2016, 0:13
Płeć: Kobieta

#45 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: AngelSue » 11 kwie 2018, 21:19

andrzej500 pisze:Źródło posta ja Was słucham.

:D

Może czas pozwolić autorowi uczyć się na własnych błędach? :D

Andrzej,

Twoje życie - Twoje wybory, porażki i sukcesy, decyzje i konsekwencje.
Najważniejsze to żyć w zgodzie z własnym sumieniem. :) Jeżeli ono Ci podpowiedziało 14 stronnicową lekturę to ok :D może kiedyś będziesz się z tego śmiał :D

Życzę powodzenia, i odłączam się z tematu czekając na happyend ! :P
" Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest, niż kochanym za to, kim się nigdy nie będzie"

Awatar użytkownika
Leorth
 Administrator
Posty: 391
Rejestracja: 23 sie 2016, 17:17
Płeć: Mężczyzna

#46 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Leorth » 12 kwie 2018, 0:19

andrzej500 pisze:Źródło posta Napisałem wszystko co chciałem, żeby wiedziała. Wyczyściłem sobie głowę. Czuję olbrzymią ulgę. Opisałem wszystko (z mojej perspektywy), napisałem ile dla mnie znaczy, jak ja widzę przyszłość, co bym oczekiwał od niej, co ja zrobiłem źle. Taki rachunek sumienia.

andrzej500 pisze:Źródło posta Kilka godzin później otrzymałem od niej wiadomość: "Doceniam to co mi napisałeś.

Kiedy moja dziewczyna (Już ex) przyjechała do mnie, by ze mną się rozstać, nie zrobiła tego bezpośrednio. Zrobiła to tak, jakby chciała jeszcze naprawić nasz związek. Jakiś czas później napisałem jej długą wiadomość, w formie listu. Również mi napisała, że "docenia", to, co jej napisałem, ale nie skonfrontowała tego. Wróć, zrobiła to. Olała moje nadzieje i dobre intencje, życzyła mi szczęścia i postanowiła spróbować związku z kimś, kogo już miała owiniętego wokół palca. Totalną pizdę... ale z pieniędzmi. :)

Obnażyłem swoje obawy, nie wpasowałem się w ramę silnego faceta i koniec końców, nie wróciliśmy do siebie. To rozstanie było jednym z najbardziej krytycznych momentów w moim życiu. Dlatego bardzo się zmieniłem i zrozumiałem wiele rzeczy. Przede wszystkim odzyskałem dawno temu utraconą pewność siebie, chęć dbania o siebie, umysł i ciało oraz motywację, by nie stać w miejscu. Minęło stosunkowo nie wiele czasu (Około 7-8 miesięcy) i dziś, choć nie mam nikogo obok Siebie, jestem naprawdę szczęśliwy. Dziś naprawdę czuję, że jestem dopełniony i nie potrzebuję żadnej kobiety na gwałt, by czerpać z życia pełną garścią.
Co moja historia oznacza dla Ciebie?

Przede wszystkim, że kobiety to nie są istoty logiczne, tylko emocjonalne. Logicznie wymieniając za i przeciw, nigdy ich nie namówisz do powrotu. Dlatego tak wiele osób poleca się zmienić, urwać kontakt, pojawić się niczym rycerz na białym koniu w niespodziewanym momencie i wszystko po to, by zrobić piorunujące wrażenie, które ma wywołać emocje. Pokazałeś się obecnie z tej złej strony. Co z tego, że tak długo Cię znała. Teraz przeszłość i wszelkie "osiągnięcia" nie mają znaczenia, nie robią już na niej wrażenia. Liczy się tu i teraz.
Druga sprawa to zadziwiająca moc czasu. Im więcej go minie od rozstania, tym czujesz się coraz lepiej. Pod warunkiem, oczywiście, że coś ze sobą robisz. Przekonasz się na własnej skórze, bo niestety, ja nie widzę, byście znów byli razem. Za dużo widzę w tym temacie symptomów przypominających moją dawną sytuację. Jak coś ma się zdarzyć, to się stanie.

Bardzo dobrze, że nas nie słuchasz. Jeżeli uczysz się na własnych błędach, szczególnie w takiej sytuacji, to ból przezeń wywołany nie pozwoli ci ich ponownie popełnić. Z drugiej strony źle, bo jednak poświęcamy dla Ciebie nasz własny czas.
Jednakże my tylko jesteśmy doradcami, ostateczna decyzja należy do Ciebie. Bądź tylko gotów, by zacząć od nowa. Wiem po sobie, że gdy się tylko człowiek z tym godzi, to potem jest jeszcze lepiej i choć wspomnienia zostają, to pojawia się miejsce na nowe. ;)
Ludzie wyższych talentów pracują, mimo że pozornie nic nie robią.

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 298
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#47 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 12 kwie 2018, 14:07

Widzę,że wszyscy pisaliśmy listy.A one nie działają.Takie programowanie ze szkolnych czasów.A który ziomek nie pisał listów?Co fajniejsze kobiety to "docenią"-te wredniejsze zrobią sobie pośmiewisko przy koleżankach ("Psiteziankach").
O czym pisać?Najlepiej o jajecznicy i o tym ,że była zarąbista.Zdrowy egoizm jest jak najbardziej spoko ;)
Jeśli wróci to i tak już Nam jajecznicy nie zrobi,nawet jakbyśmy na Łbach stawali-nie zrobi i już!Może to za namową "Psitezianek"?Taka zemsta.Zmywać też nie będzie...no klasyka.I nie kupujcie pralki!!!Tylko bez pralki macie dobre obiadki i jesteście panem sytuacji. Perspektywa prania w rękach skutecznie działa przeciwko buntowaniu się.


Leorth pisze:Źródło posta Przede wszystkim, że kobiety to nie są istoty logiczne, tylko emocjonalne. Logicznie wymieniając za i przeciw, nigdy ich nie namówisz do powrotu. Dlatego tak wiele osób poleca się zmienić, urwać kontakt, pojawić się niczym rycerz na białym koniu w niespodziewanym momencie i wszystko po to, by zrobić piorunujące wrażenie, które ma wywołać emocje. Pokazałeś się obecnie z tej złej strony. Co z tego, że tak długo Cię znała. Teraz przeszłość i wszelkie "osiągnięcia" nie mają znaczenia, nie robią już na niej wrażenia. Liczy się tu i teraz.



A podobno czytałeś "Kobito Pedię"-chyba nie uważnie.Kobiety mimo wszystko,że emocjonalne,to Ci tego raczej nie powiedzą.Ale w związkach kierują się chłodnym rachunkiem zysków i strat, kiedy mają wybór.Emocje owszem,pomogły by Ci bardziej,bo Ciebie już znała.Listem tylko pokazałeś jak bardzo Ci zależy.Odsłoniłeś się.Ja Ci życzę,żeby na przekór wszystkiemu Wam się udało.

Leorth pisze:Źródło posta i dziś, choć nie mam nikogo obok Siebie, jestem naprawdę szczęśliwy. Dziś naprawdę czuję, że jestem dopełniony i nie potrzebuję żadnej kobiety na gwałt, by czerpać z życia pełną garścią.



Tu jest właśnie sedno przesłania ww. książki.Szczęście jest stanem w naszym umyśle.Nie dadzą go Nam ani rzeczy ani ludzie,w tym kobiety.
Dopiero kiedy będziesz szczęśliwy sam ze sobą,będzie Ci łatwiej.I wtedy kobiety się "same pojawią".

Tylko człowiek pogodzony sam ze sobą i szczęśliwy sam ze sobą,który pokocha siebie ,jest w stanie stworzyć szczęście z drugą osobą.
Dasz radę wszystko przyjdzie z czasem.

Leorth pisze:Źródło posta Druga sprawa to zadziwiająca moc czasu. Im więcej go minie od rozstania, tym czujesz się coraz lepiej. Pod warunkiem, oczywiście, że coś ze sobą robisz. Przekonasz się na własnej skórze, bo niestety, ja nie widzę, byście znów byli razem. Za dużo widzę w tym temacie symptomów przypominających moją dawną sytuację. Jak coś ma się zdarzyć, to się stanie.



I tego się trzymajmy.

Leorth pisze:Źródło posta Bardzo dobrze, że nas nie słuchasz. Jeżeli uczysz się na własnych błędach, szczególnie w takiej sytuacji, to ból przezeń wywołany nie pozwoli ci ich ponownie popełnić. Z drugiej strony źle, bo jednak poświęcamy dla Ciebie nasz własny czas.


Czasem tak trzeba,ból jest najlepszym nauczycielem.Aj tam,mamy dużo czasu ;) Może i od niego zaczerpniemy kiedyś rady?Kto wie.

Leorth pisze:Źródło posta Jednakże my tylko jesteśmy doradcami, ostateczna decyzja należy do Ciebie. Bądź tylko gotów, by zacząć od nowa. Wiem po sobie, że gdy się tylko człowiek z tym godzi, to potem jest jeszcze lepiej i choć wspomnienia zostają, to pojawia się miejsce na nowe.



Ba,"Jutro zaczyna się dzisiaj" ;)

Ja nigdy nie pisałem że czytałem kobietopedie.

- Leorth

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#48 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 13 kwie 2018, 8:14

Hej - dziękuje za te informacje :)

Suma sumarum - nie odzywałem się kilka dni od tego listu.
Z tego co wiem - to moja Ewa, spotkała się przedwczoraj z tym kolegą, a wczoraj zaproponowała mi spotkanie - na przyszły tydzień, bo chce "porozmawiać".

Tak więc - czekam na spotkanie i na finalna decyzję.

Nie wiem czego się spodziewać - jakby chciała mi dać kosza, to chyba zrobiłaby to od razu i chciała się spotkać od razu. Teraz Ewa - każe mi czekać do przyszłego tygodnia - czemu? Bo chce wrócić i ... głupio jej to zrobić z dnia na dzień? :)

Dziękuje Wam wszystkim za pomoc w temacie..
Dam znać - jak się sytuacja zakończy...
Pozdrawiam

Dodano po 5 godzinach 4 minutach 30 sekundach:
EDIT: Właśnie moja Ewa się odezwała. Powiedziała - że jeżeli nie mam planów na wieczór - to mam przyjechać, porozmawiać.
Zaznaczyła - że mam nie przyjeżdzać autem - ale uberem albo taxi.

Dlaczego?

Szampan pożegnalny? Czy - otwarcie nowego rozdziału w życiu? ;)
Koniec historii już bliski... dam znać wieczorem - co dalej z moim życiem ;)

Dodano po 23 godzinach 36 minutach 42 sekundach:
Wczoraj się spotkaliśmy i zgadnijcie - NIC SIE NIE WYDARZYŁO. Byłem pewny - ze to ten dzien, w ktorym sie wszystko wyjasni... a jednak nie..


Porozmawialiśmy w plenerze, wypilismy wino.

Ewa powiedziala mi ze bardzo mysli o tym wszystkim, ze nie jest jej łatwo. W sumie - standardowe teksty.
Opowiadala mi ze duzo myslala o mnie, ze mysli co i jak.
Rozmawialismy o tym co bylo, jak bylo - ze ma obawy co do tego, bo... jakos ciezko jest jej zapomniec o tym co sie wydarzylo i zaczac na nowo...
Widzialem w jej oczach - zagubienie, obawy a z drugiej strony - wykazywala zainteresowanie mna, pytala.. rozmawialismy - w sumie jakby nigdy nic..

Powiedziala mi - ze na chwile obecna... predzej mi powie ze mam "spadac" z powodu ze naciskam... a nie, ze rozwija sie jej znajomosc z "kolega".

Podkreslila mi rowniez - ze potrzebuje spokoju i troche czasu.

Przytulilismy sie - calowalismy sie...

Dziwne to wszystko. Zapytalem sie tez - co ma sie wydarzyc, jaki ma byc impuls/bodziec do czegokolwiek, do skretu w lewo lub w prawo. To nie trwa tydzien... zaraz to beda 3 miesiace...

Dzisiaj - spedza czas z rodzina - a jutro jedzie do "kolegi"....

Ja jestem totalnie zagubiony w tym...

Podkreslila mi - ze potrzebuje czasu - to ja jej go dam...

Tak wiec - na chwile znikam z forum.
Jak tylko cos nowego sie wydarzy - dam znac i podziele sie z wami moimi przezyciami.


Na prawde - niszczy mnie to wewnetrzenie. Ona jest tak blisko.. a zarazem tak daleko.
Boli mnie brzuch, mysle o niej...

Jak tylko ja widze - wracaja endorfiny, "motyle" w brzuchu.. ciesze sie.. :)


Co wiecej - podczas rozmowy powiedziała, ze mam nie bawić sie w jasnowidza - bo ona sama nie wie jaka podejmie decyzje....

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 43
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Płeć: Mężczyzna

#49 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 17 kwie 2018, 8:52

Hej - to ponownie Ja.
Wczoraj spotkałem się - z mojej inicjatywy z Ewą.

Zapytałem jak minął weekend, porozmawialiśmy i poruszyłem temat tego - co dalej, jak ona to dalej widzi, czego się boi. Jak z tym "kolegą" na prawdę wygląda.

Po ponad 1,5h rozmowy uzyskałem wiele ciekawych informacji:


- Ewa boi się tego - jak zareagują jej rodzice i znajomi - że ja wróciłem. Oni wiedzą, jak Ewa przeżyła nasze rozstanie, jaki to był cios dla niej, a teraz poznała "kolegę". Jakby to miało wyglądać, że nagle Andrzej wrócił.

- Ewa stwierdziła, że nie chce mnie skrzywdzić. (odpowiedziałem, że jak nie chce mnie krzywdzić - to ma teraz zakończyć moje cierpienia - i powiedzieć mi - że nic z tego dalej, bo to będzie najlepsza opcja dla mnie. Ulży mi, będę wiedział na czym stoję. Pewnie - będzie to bolało, ale chce to jak najszybciej usłyszeć, skoro ona nie wie co dalej. Z drugiej strony - przyjechałem dzisiaj TYLKO PO TO - BY MI POWIEDZIAŁA - CZY MAM DAĆ SOBIE SPOKÓJ CZY DOSTANĘ DRUGĄ SZANSĘ. To był motyw przewodni spotkania. Jak to powiedziałem - zakręciła nam się łza w oku. On to ukrywała. Ewa odpowiedziała - że to nie takie proste, że ona nie chce zrobić pochopnej decyzji. Że jakbym miał sobie pójść - to by mi to powiedziała, a z drugiej strony - może mi powiedzieć "że wraca, że daje drugą szansę", a tak na prawdę nie będzie to do końca szczere - bo ona boi się, że może nie być tą samą Ewą którą ja znam.
Był to ciężki argument, jednak stwierdziłem, że po trzech miesiącach nie można zapomnieć o tym jak było, że można się wspierać, że ja jestem w stanie teraz - swoim postępowaniem dać jej znacznie więcej niż do tej pory, bo znam swoje błędy. Ewa odparła - że ona swoje też i że żałuje ich.

- Dowiedziałem się też, że "jej kolega" wie o mnie. Nie chciała mi powiedzieć czy wie na "jakim poziomie" są te spotkania, jednak jak siedzieliśmy w parku - kilkukrotnie on do niej dzwonił, a ona nie odbierała (Pewnie brała prysznic :D )

- Istotnie jest to - że Ewa powiedziała, że jakby w styczniu wiedziała, że tak potoczy się nasza relacja to.. by się nie spotkała ze mną. Że pogubiła się w tym. Jak odpowiedziałem co mógłbym zrobić - stwierdziła - żebym cofnął czas do momentu rozstania. Odparłem, że nie mogę go cofnąć, a jak przestawię wskazówki i datownik na zegarku, nie wiele to da - a mogę jej jedynie przestawić myślenie, na takie - żeby raz w życiu zaryzykowała i dała nam szansę - na lepsze jutro, niż na przeszłość...

- Ewa powiedziała, że ma problem z tym - że ja mam pewne cechy których on nie ma i odwrotnie. Że ciężko zadecydować i ... podjąć słuszną decyzję - bo "poznała nowych znajomych", a z drugiej brakuje jej przeszłości...

- Ewa poprosiła mnie o to, żebym dał jej trochę czasu. Chce przemyśleć to i podjąć jakąś decyzję i .. mam wyluzować.


To chyba najważniejsze podpunkty. Tak więc - daje na luz, czekam na rozwój sytuacji. Pogadaliśmy jeszcze o planach na weekend, zaproponowałem jej coś - zobaczymy czy się odezwie. Ma punkt zaczepienia. Teraz pozostaje mi czekać... czekać... czekać.

Nic innego mi nie pozostaje. Uważam, że przez tyle czasu - przez 2,5 miesiąca - dałem z siebie dużo, na tyle - że więcej nie jestem. (oprócz kupna pierścionka zaręczynowego :D ) . A tak na poważnie - to Ewa podkreśliła, że wszystko wie, że potrzebuje czasu...



PYTANIE DO WAS - jeżeli teraz Ewa nie będzie się odzywała, bo aktualnie jest cisza - korci mnie, by trochę ją zbić z pewności siebie i nie wiem, za tydzien.. dwa... spotkać się i powiedzieć - że jeśli ona nie jest w stanie mi nic powiedzieć, jaka jest prawda.. to czy samemu nie zapytać "tego kolegi" przez facebooka jak wygląda ich relacja?

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 298
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#50 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 17 kwie 2018, 15:33

Fajnie,że się spotykasz.

Tylko Ciężko tu coś napisać.

andrzej500 pisze:Źródło posta - Ewa boi się tego - jak zareagują jej rodzice i znajomi - że ja wróciłem. Oni wiedzą, jak Ewa przeżyła nasze rozstanie, jaki to był cios dla niej, a teraz poznała "kolegę". Jakby to miało wyglądać, że nagle Andrzej wrócił.



Olej to,co ludzie mówią niech sobie mówią.

andrzej500 pisze:Źródło posta - Istotnie jest to - że Ewa powiedziała, że jakby w styczniu wiedziała, że tak potoczy się nasza relacja to.. by się nie spotkała ze mną.


Bo o Tobie myśli i udało Ci się zasiać "wirusa" w Jej umyśle.

andrzej500 pisze:Źródło posta - Ewa powiedziała, że ma problem z tym - że ja mam pewne cechy których on nie ma i odwrotnie. Że ciężko zadecydować i ... podjąć słuszną decyzję - bo "poznała nowych znajomych", a z drugiej brakuje jej przeszłości...


Myśli i przelicza :)

andrzej500 pisze:Źródło posta to czy samemu nie zapytać "tego kolegi" przez facebooka jak wygląda ich relacja?


TEGO NIE RÓB!!!

Tak jak pisał @salata odnośnie pomysłów rób odwrotnie jeśli wpadniesz na jakiś pomysł.
Znowu odsłonisz karty,tym razem konkurencji.


Mogę tylko dać radę od swojego pkt widzenia.
Może po prostu zabierz na wspólny wyjazd,wrócą wspomnienia itp.
Ale tym razem trochę inaczej,dodaj niespodzianki,nowe miejsca,nowe lokacje,przygodę,alkohol i dużą dawkę mocnych seksualnych przeżyć.
Przy dobrych wiatrach powinieneś wybić Ewie z życia tego kolegę.Tylko do niego nie pisz....

Ewy Dobre Kobiety z reguły wybaczają.Robi zapiekanki?


andrzej500 pisze:Źródło posta (oprócz kupna pierścionka zaręczynowego )


Podziwiam odwagę.Ty naprawdę się zastanów...Co Wy macie z tymi pierścionkami?


Nie wiem co dalej napisać,może niech inni użytkownicy coś wymyślą


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości