Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Rozstanie i powrót. Impuls.

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 30
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Reputacja: 1
Płeć: Mężczyzna

#51 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 17 kwie 2018, 23:16

Tutaj się trochę rozchodzimy z tym "że jest aż" tak dobrze.

Nie - nie uprawiamy sexu. Doszło do "zbliżenia" 2 miesiące temu, do tej pory "daje się całować i przytulać" jednak delikatnie mnie dystansuje. Gdyby był sex - to uważam, że byłby zupełnie inny poziom i temat. Ewa stara się zachować "pozory" jednak, kiedy wypijemy coś więcej "bardziej jest chętna" . <giveup>

W porządku - nie będę się kontaktował z jej "kolegą czy facetem". Nie rozumiem dlaczego ona utrzymuje, że nie jest w związku? Że tylko się spotyka. Ostatnio w aucie - jak jechaliśmy - zapytałem: gdzie jedziemy? A ona - że do parku, a ja na to odpowiedziałem: nie teraz, ale na majówkę. Ewa trochę była zaskoczona i powiedziała: "yyy... ja chyba pracuję a nie pojadę bo wiesz czemu..." - odpowiedziałem: "no wiem, spotykasz się ponoć z kimś, więc ja zapraszam cię na tych samych zasadach". Uśmiechnęła się pod nosem ale.. opcja odrzucona ;)

Ona daje mi bardzo sprzeczne znaki. Z jednej strony - chętnie znajduje czas dla mnie, zbliżam się do niej bez problemu, czasem trzyma delikatny dystans. Jak nie pasuje jakiś termin - to od razu proponuje jakiś inny. Z drugiej jednak strony - ma milion wytłumaczeń, że ona nie wie jak by to miało być (czytaj post wyżej) ... [...].
Jak podczas spotkania - wstałem i powiedziałem, że w takim razie idę bo nie zamierzam dłużej tak prowadzić relacji - to "zatrzymała mnie" i powiedziała, że mam jej dać czas i odsapnąć.

Podczas ostatniej rozmowy - usłyszałem, że... mam być spokojny, bo ona musi pomyśleć, zastanowić się i mam nie naciskać. Mam się uspokoić i wcielić w życie to, że ona potrzebuje spokoju - bo nie chce popełnić pochopnej decyzji. A jeżeli nagle chce usłyszeć decyzję - czy w lewo czy w prawo - to mam sobie sam odpowiedzieć, bo ONA NIE WIE i mam nie naciskać.
(Staram się.. ale.. tutaj wchodzą emocje...)
Wprowadziłem to w życie. Poczekam na jej ruch lub zagadam za kilka dni (mam zapracowany tydzień ;) ).


Nie chce tutaj siać domysłów - jednak totalnie nie mam pojęcia w którym kierunku to idzie. Co ona ma w głowie i planuje? Lepiej chyba nie wiedzieć..
Najgorsze jest to, że weekendami czasem jej nie ma - pewnie jeździ do niego i co? Patrzy mu w oczy? I ... jak nigdy nic?
Z jednej strony robi mi nadzieję, a z drugiej - prowadzi "drugie życie". Do czego to doprowadzi? Nie znam Ewy z tej strony.

Myślicie, że jak się odezwałem, to zaburzyłem jej całą koncepcję życia - i.. ma mętlik w głowie, że sama się pogubiła? Chce wrócić a nie wie jak? Potrzebuje czasu - żeby to wszystko odkręcić i jakoś dać mi szansę? Czy to tylko gra na zwłokę by powiedzieć: "bye bye?".
Tylko czy aż tak długo by się na mnie wyżywała? 3 miesiące "kontaktu", ponad miesiąc w świadomości, że chcę wrócić?
Ona zdaje sobie sprawę z konsekwencji? Nie wiem czemu ukrywa, że widuje się ze mną. Jestem z nią telefon offline, zero życia w internecie. Jak wyjeżdza na weekend - to wrzuca zdjęcia (bez kolegi).... ale widać, że jest z kimś - cień itp itd.. ;)

W sumie jakby nie było to ponad dwa miesiące żyje w trójkącie świadomym, a od półtora "świadomie" zdradzamy "jej kolegę". Tak - całowanie i zbliżenia uważam za zdradę.. Jak ona ma budować relacje z "kolegą?". Chyba że to, iż mam jej "dać czas" oznacza "odpuść sobie, niech samo zginie śmiercią naturalną" - a ona będzie sobie żyłą z "kolegą".

Kurde - cały czas uważam Ewę za super kumatą kobietę - a w tej sytuacji nas obu przerasta..

Awatar użytkownika
salata
Pieniacz
Posty: 150
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Reputacja: 3
Płeć: Mężczyzna

#52 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 18 kwie 2018, 9:59

andrzej500 pisze:Źródło posta - Ewa boi się tego - jak zareagują jej rodzice i znajomi - że ja wróciłem. Oni wiedzą, jak Ewa przeżyła nasze rozstanie, jaki to był cios dla niej, a teraz poznała "kolegę". Jakby to miało wyglądać, że nagle Andrzej wrócił.

Pewnie, że się boi, ale nie tego, co pomyślą znajomi i rodzina. Oni trudniej albo w ogole ci nie wybacza. Ona się boi, że znowu znowu może mieć złamane serce. Zanim na cokolwiek się zdecyduje musi *czuć* się pewna. Rodzina i znajomi to tylko zaslona dymna, ale oni to odczuli skutki tego zerwania. Wyobraź sobie, jak rodzice mogą się czuć widząc swoje dziecko w rozsypce.

andrzej500 pisze:Źródło posta Ewa stwierdziła, że nie chce mnie skrzywdzić. (odpowiedziałem, że jak nie chce mnie krzywdzić - to ma teraz zakończyć moje cierpienia - i powiedzieć mi - że nic z tego dalej, bo to będzie najlepsza opcja dla mnie. Ulży mi, będę wiedział na czym stoję. Pewnie - będzie to bolało, ale chce to jak najszybciej usłyszeć, skoro ona nie wie co dalej. Z drugiej strony - przyjechałem dzisiaj TYLKO PO TO - BY MI POWIEDZIAŁA - CZY MAM DAĆ SOBIE SPOKÓJ CZY DOSTANĘ DRUGĄ SZANSĘ. To był motyw przewodni spotkania. Jak to powiedziałem - zakręciła nam się łza w oku. On to ukrywała. Ewa odpowiedziała - że to nie takie proste, że ona nie chce zrobić pochopnej decyzji. Że jakbym miał sobie pójść - to by mi to powiedziała, a z drugiej strony - może mi powiedzieć "że wraca, że daje drugą szansę", a tak na prawdę nie będzie to do końca szczere - bo ona boi się, że może nie być tą samą Ewą którą ja znam.
Był to ciężki argument, jednak stwierdziłem, że po trzech miesiącach nie można zapomnieć o tym jak było, że można się wspierać, że ja jestem w stanie teraz - swoim postępowaniem dać jej znacznie więcej niż do tej pory, bo znam swoje błędy. Ewa odparła - że ona swoje też i że żałuje ich.

Cierpienia młodego Wertera. Patrz wyżej. ona musi czuć się pewna. Straciła zaufanie i nadal odczuwa reperkusje. Osoba nie jest taka sama, po poznaniu bólu złamanaego serca. Niemniej jednak, musisz stac twardo na ziemi. Byc meżczyzną, ktory czuje się pewnie siebie, aby ona poczuła, że w tobie może mieć znów oparcie.

andrzej500 pisze:Źródło posta Dowiedziałem się też, że "jej kolega" wie o mnie. Nie chciała mi powiedzieć czy wie na "jakim poziomie" są te spotkania, jednak jak siedzieliśmy w parku - kilkukrotnie on do niej dzwonił, a ona nie odbierała (Pewnie brała prysznic )

I po co się pytasz? Daj sobie spokój z nim. Skup się na sobie i na niej. Każde pytanie na jego temat daje znak, że nie czujesz się pewnie i wypadasz słabo. Traktuj ją jakby on w ogóle nie istniał.

andrzej500 pisze:Źródło posta Ewa powiedziała, że ma problem z tym - że ja mam pewne cechy których on nie ma i odwrotnie. Że ciężko zadecydować i ... podjąć słuszną decyzję - bo "poznała nowych znajomych", a z drugiej brakuje jej przeszłości...

Walczy z emocjami i slabo jej wychodzi logiczne myslenie, jak każdej kobiecie. Stara sie szukać logicznego rozwiązania. To mimo wszystko oznacza, że masz szanse ją odzyskać.

andrzej500 pisze:Źródło posta Ewa poprosiła mnie o to, żebym dał jej trochę czasu. Chce przemyśleć to i podjąć jakąś decyzję i .. mam wyluzować.

Co pisałem i pisaliśmy wcześniej. Daj czas, przestrzen i postaraj się utrzymać dystans. Trzymaj swoje uczucia na wodzy, skup się na czymś innym. Potrzeba 2-3 miesiecy aby rozkochać kobietę. Wiecej, aby przestała kochać, ale najwiecej aby odbudować uczucie i odzyskać zaufanie. Jak pisałem, po takim rozstaniu każdy jest bardziej ostrożny i nie chce znowu mieć złamanego serca. Ona musi mieć 100% pewność, żę uczucia są jasne I mężczyzna nie chce sie wkupić sie tylko w jej łaskę. Nie masz żadnego kredytu zaufania jak na początku znajomości i dopiero co się poznaliście. Daj jej przestrzeń i czas. Żadnej presji, jak pisaliśmy. Osoba poczuje się znów kochana, jak będzie czuła się wolna przez cały czas. Jeżeli zabraknie jej tego ona bedzie czuła się osaczona i będzie się wycofywać. Teraz daj jej tyle czasu i przestrzeni ile potrzebuje. Niech się sama odzywa. Wyobraź sobie, że zasiałeś ziarna na łące. Aby dać im wykiełkować nie chodzisz tam często, bo możesz je zadeptać. Czas wbrew pozorom działa na twoją korzyść. Niczego nie poganiaj, już i tak zmarnowałeś wiele czasu.

Teraz jak krowie na rowie:
Kontakt osobisty nie częściej niż raz w tygodniu. Odpowiedź na jej zaczepki na messengerach nie istnieją. Żelazna zasada: nie więcej niż dwie odpowiedzi na czacie. Jak bedzie chciała mocniejszego kontaktu, to dzwonisz, umawiasz się z nią NA RANDKĘ. Rozmowa nie może przekraczać 3 minut. Ze stoperem w ręku. Czekasz na kontakt z jej strony i TELEFONICZNIE ustawiasz czas i miejsce spotkania. Nie jesteś na każde skinienie. Odmawiasz co 2-3 spotkanie przekładając jednak jego termin.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 283
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna

#53 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 18 kwie 2018, 10:00

Ciężko mi się to wszystko czyta.
Ty za bardzo komplikujesz.A to jest bardzo proste.


andrzej500 pisze:Źródło posta Nie - nie uprawiamy sexu. Doszło do "zbliżenia" 2 miesiące temu, do tej pory "daje się całować i przytulać" jednak delikatnie mnie dystansuje. Gdyby był sex - to uważam, że byłby zupełnie inny poziom i temat. Ewa stara się zachować "pozory" jednak, kiedy wypijemy coś więcej "bardziej jest chętna" .


I właśnie w tym zakresie powinieneś działać o tu dokładnie tu.Tu i teraz!

andrzej500 pisze:Źródło posta Ostatnio w aucie - jak jechaliśmy - zapytałem: gdzie jedziemy? A ona - że do parku, a ja na to odpowiedziałem: nie teraz, ale na majówkę. Ewa trochę była zaskoczona i powiedziała: "yyy... ja chyba pracuję a nie pojadę bo wiesz czemu..." - odpowiedziałem: "no wiem, spotykasz się ponoć z kimś, więc ja zapraszam cię na tych samych zasadach". Uśmiechnęła się pod nosem ale.. opcja odrzucona



Wiesz czego Ci brakuje?
STANOWCZOŚCI
Normalna stanowcza decyzja raczej nie spotkałaby się z odrzuceniem.Starasz się działać honorowo itp. itd. jak zapewne tamten koleś,co akurat w Twoim przypadku jest dużym szczęściem,że tamten taki sam,tak samo postępuje.


andrzej500 pisze:Źródło posta Myślicie, że jak się odezwałem, to zaburzyłem jej całą koncepcję życia - i.. ma mętlik w głowie, że sama się pogubiła? Chce wrócić a nie wie jak? Potrzebuje czasu - żeby to wszystko odkręcić i jakoś dać mi szansę? Czy to tylko gra na zwłokę by powiedzieć: "bye bye?".



To może oznaczać WSZYSTKO.

andrzej500 pisze:Źródło posta Nie chce tutaj siać domysłów - jednak totalnie nie mam pojęcia w którym kierunku to idzie. Co ona ma w głowie i planuje? Lepiej chyba nie wiedzieć..



W końcu jakieś dobre wnioski .Patrz na to co robi i jak się zachowuje,a nie na to co mówi,bądź mówi co czuje,bądź jedna z kilkudziesięciu tys. innych opcji...

andrzej500 pisze:Źródło posta Najgorsze jest to, że weekendami czasem jej nie ma - pewnie jeździ do niego i co? Patrzy mu w oczy? I ... jak nigdy nic?
Z jednej strony robi mi nadzieję, a z drugiej - prowadzi "drugie życie". Do czego to doprowadzi? Nie znam Ewy z tej strony.


Właśnie poznajesz :)

Czytałeś "Kobietopedię" -tam był cały długi rozbudowany rozdział poświęcony temu zagadnieniu.Kobiety szukają lepszej opcji.Po prostu takie są.Ty też byś szukał,jak byś miał wybór.
A że takie są-zwal to na genetykę....nie na kobiety ;)



Dobra teraz rada moja.To tylko mój pkt widzenia.
Tak masz zrobić:

1.Zaproponować wyjazd i doprowadzić do niego.
2.Nowe miejsca nowe emocje.
3.Niespodzianka (Ale kur..... nie chodzi mi o pierścionek!!!!!).Po prostu coś szalonego/innego/niespodziewanego.
4.Alkohol-Ty mniej Ewa więcej.
5.WILD SEX-100% do granic.Ewa ma się wyżyć,ma to przeżyć i zapomni o tamtym.W tym wypadku masz schować sobie honorowe zasady savoir-vivre do kieszeni (tylnej)

I powinno być dobrze.Tylko musisz to dopracować.Tak żeby było ALL INCLUSIVE.To pozostawiam Twojej wyobraźni.


Życie to gra.Gra która toczy się o Ciebie,o Was.Jeśli nie umiesz zagrać w tę grę,to poniesiesz konsekwencje.W grze należy stosować tricki i mieć asy w rękawie.Być przygotowanym na wszystko i często iść na całość.

Jak na razie masz sprzymierzeńca w postaci SZCZĘŚCIA. A co jeśli ten sprzymierzeniec Cię opuści?


Mniej rozkminy (wystarczy że Ewa ma rozkminę) a więcej odwagi.

FORTUNA SPRZYJA ODWAŻNYM ;)

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 30
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Reputacja: 1
Płeć: Mężczyzna

#54 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 18 kwie 2018, 10:23

Dziękuje Wam za informacje i sugestie..

W sumie - nie mam nic do stracenia, oprócz czasu i .. nadziei.
Mam w głowie lęk - że poświęcam się, jestem najlepszą wersją siebie - jest mi dobrze przy Ewie ale boję się, że powie - że nic z tego. (tylko.. czemu tak późno?)

Z drugiej strony - jakby nie chciała, nie myślała, to pewnie by się nie chciała spotykać.
Poczekam jeszcze dzisiaj i jutro wieczorem zapytam się czy wyskakujemy gdzieś w weekend albo czy coś porobimy ;)
Jeżeli odrzuci propozycje i nie wyjdzie z alternatywa - to dam jej jeszcze spokoju jednak będzie to jasny znak dla mnie..
Co ma być to będzie :)

Tak - nie chce jej osaczać, cisnąć a chyba ostatnio tego było "nieco" za dużo.
Wiem - jak ciężko odbudować relacje z rodzicami i rodziną - boje się tego, że to jest nie do przeskoczenia - bo nie wiem co ona im naopowiadała.

Wiem, że ona się boi, że ma w głowie to - że mogę znowu ją zostawić ale.. chciałbym te obawy pokonać i wiem, że potrzeba czasu do tego. Pytanie - ile tego czasu? 3 miesiące temu zainicjowałem kontakt, 1,5 miesiąca ona wie, że chce wrócić. Ona tego kolegę zna pół roku. (3 miesiące zanim ja wróciłem) + 3 miesiące spotykania w "trójkącie".

Ciężkie i trudne to jest. Każdy kontakt, spotkanie powoduje - że ja się wkręcam coraz mocniej..

Od niedzielnego spotkania - w którym powiedziała, że mam się uspokoić, dać jej trochę luzu - nie odzywa się.
Może już podczas tego spotkania - zrobiłem za duży krok i ... potknąłem się..
Zastanawiam się...

Co do wyjazdu - NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. Po prostu - wiem, że się nie uda. Sugerowałem jej wypad na motocykl, na weekend - i nie bardzo, bo... "wiem czemu".. Co powie "koledze"...

Co do spotkań - to tak jak mówię, jak spacerujemy - przytulam ją, idę blisko niej, dotykam po szyi, włosach.. jedziemy autem - to też staram się złapać ja delikatnie za rękę, położyć dłoń na nodze.. - nie ucieka od tego..
Rozmowy przez FB - też są śmieszne, żartujemy, wygłupiamy się...

Sprzeczne znaki idą z każdej strony ;)

Awatar użytkownika
Adventures
Arogant
Posty: 283
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna

#55 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 18 kwie 2018, 12:47

Może w tym wypadku bardziej pokieruj się tym co Ci @salata pisze,ma większe doświadczenie.

Offf top-to Ty masz motocykl.Ducatii? Jaki?JAKI JAKI?

A może daj Jej ten czas i sam sobie gdzieś pojedź na majówkę?

Napisz co masz za cacko,ale się podjarałem,aż na garaż pójdę.

A z Ewą życzę Ci powodzenia <kciuk>

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 30
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Reputacja: 1
Płeć: Mężczyzna

#56 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 18 kwie 2018, 13:47

Taak - mówie ci. Uważam się za atrakcyjnego "faceta", mam dużo zainteresowań ale.. całe szczęście dzieliłem z Ewą..
Teraz czuje jej brak i.. uczucie dość mocno "trzyma się" we mnie..

Dzisiaj odezwała się do mnie rano - zwykłe zagadywanie co tam, jak tam... <-- mimo, że od niedzieli była cisza.

Odpuściłem rozmowę bo odpisałem, że mam wyjazd służbowy i że proszę aby dała mi znać - czy idziemy w sobotę na mecz - bo mówiła, że się zastanowi.
Usłyszałem odpowiedź: "Ona ma dużo do załatwiania i że CHYBA ODPADA ale.. jeszcze pomyśli". Odpowiedziałem, że spoko, mecz jest wieczorem, a do jutra musze bilety potwierdzic. Ewa stwierdziła "że jeszcze przemyśli to jakoś". :D
Zobaczymy co z tego będzie. Spodziewałem się takiej odpowiedzi - bo... znając ją - nie rzuci mi się w ramiona i nie stwierdzi, że "pewnie, jasne ok". Jutro się okaże.

Jeden plus to taki - że nie jedzie w sobotę do swojego kolegi, a wiec chyba nie będzie spała u niego... raczej w niedziele dopiero przyjedzie pewnie na chwile do niego, a cały tydzień Ewa pracuje do 22... więc - też nie wiem jak "niby" spotykają się w tygodniu.
Czas pokaże - już jutro będę wiedział. Póki co - cisza z mojej strony. Nie naciskam, unikam długich i bez sensownych zaczepek i rozmów na facebooku ;)

Na czym śmigam? Honda naked 1000 ;)

Awatar użytkownika
salata
Pieniacz
Posty: 150
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Reputacja: 3
Płeć: Mężczyzna

#57 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 18 kwie 2018, 17:39

Adventures pisze:Źródło posta Czytałeś "Kobietopedię" -tam był cały długi rozbudowany rozdział poświęcony temu zagadnieniu.Kobiety szukają lepszej opcji.Po prostu takie są.Ty też byś szukał,jak byś miał wybór.
A że takie są-zwal to na genetykę....nie na kobiety


Przeczytałem tą pozycję (nie do konca nie/stety). Styl autor ma tak zjebany, że cieżko to się czyta bez przerw. Na temat tam jest chyba 40% całości reszta to pseudofilozoficzny i pseudoantropologiczny bełkot. Wybitnie jednostronna, chociaz wiele rzeczy jest mimo wszystko wartosciowych. Niemniej jednak malo pasuje do obecnej sytuacji, kiedy Jedrka kobieta zostala przez niego zraniona. Moim zdaniem i bedzie batrdziej cisnal ja teraz, tym bardziej ona bedzie sie dystansowac.

► Pokaż Spoiler


andrzej500 pisze:Taak - mówie ci. Uważam się za atrakcyjnego "faceta", mam dużo zainteresowań ale.. całe szczęście dzieliłem z Ewą..
Teraz czuje jej brak i.. uczucie dość mocno "trzyma się" we mnie..

Czyli nie miales niczego co sam dla siebie robiles, zadnego swojego rytuału, tylko wlasnej przestrzeni. Popracuj nad tym. Miej przestrzen do ktorej ona nie ma i nie bedzie miala wstepu.

andrzej500 pisze:... czy idziemy w sobotę na mecz - bo mówiła, że się zastanowi.
Usłyszałem odpowiedź: "Ona ma dużo do załatwiania i że CHYBA ODPADA ale.. jeszcze pomyśli". Odpowiedziałem, że spoko, mecz jest wieczorem, a do jutra musze bilety potwierdzic. Ewa stwierdziła "że jeszcze przemyśli to jakoś". :D

Zobaczymy co z tego będzie. Spodziewałem się takiej odpowiedzi - bo... znając ją - nie rzuci mi się w ramiona i nie stwierdzi, że "pewnie, jasne ok". Jutro się okaże.


Zle. Zadales pytanie zamiast jej oznajmic. Ona, jak kazda kobieta, potrzebuje kogos kto bedzie ja prowadzil. Nie chce podejmowac decyzji. Ty pytajac ja o zgode "oddajesz jej pilke", ktorej ona nie chce. Wywal "Czy". Miej zawsze dwie lub trzy alternatywy w gotowosci w zaleznosci od nastroju. Swojego. Nie jej.

andrzej500 pisze:Jeden plus to taki - że nie jedzie w sobotę do swojego kolegi, a wiec chyba nie będzie spała u niego... raczej w niedziele dopiero przyjedzie pewnie na chwile do niego, a cały tydzień Ewa pracuje do 22... więc - też nie wiem jak "niby" spotykają się w tygodniu.
Czas pokaże - już jutro będę wiedział. Póki co - cisza z mojej strony. Nie naciskam, unikam długich i bez sensownych zaczepek i rozmów na facebooku ;)

Zostaw to w spokoju. Zachowuj sie jakby go nie bylo. Inaczej ona podswiadomie wyczuje twoj brak pewnosci. Skup sie na sobie nie na nim. Co ci to da, jak bedziesz rozmyslal. Czy naprawde nie ma nic co daje ci radosc oprocz niej? Jest tyle mozliwosci obecnie. Sky is the limit.

andrzej500 pisze:Na czym śmigam? Honda naked 1000 ;)

Fajna zabawka. Ja w tym roku dosiade ER-6N.

andrzej500 pisze:Mam w głowie lęk - że poświęcam się, jestem najlepszą wersją siebie - jest mi dobrze przy Ewie ale boję się, że powie - że nic z tego. (tylko.. czemu tak późno?)

Dystans do tego wszystkiego ci potrzebny. Strach jest najgorszy. On cie ogranicza i oslabia. Ona powie: nie - move on. Powie: tak - jesli nadal bedziesz niespokojny to i tak odejdzie.

andrzej500 pisze:Poczekam jeszcze dzisiaj i jutro wieczorem zapytam się czy wyskakujemy gdzieś w weekend albo czy coś porobimy ;)
Jeżeli odrzuci propozycje i nie wyjdzie z alternatywa...

Blad. Czytaj wyzej.

andrzej500 pisze:Co ma być to będzie :)

Zacznij to stosowac zamiast tylko gadac.

andrzej500 pisze:Tak - nie chce jej osaczać, cisnąć a chyba ostatnio tego było "nieco" za dużo.
Wiem - jak ciężko odbudować relacje z rodzicami i rodziną - boje się tego, że to jest nie do przeskoczenia - bo nie wiem co ona im naopowiadała.

I czym sie przejmujesz. Z nimi zyc nie planujesz. Dopiero jak bedziecie razem, mozesz im jednorazowo wyjasnic na osobnosci i do tego nie wracac.

andrzej500 pisze:Wiem, że ona się boi, że ma w głowie to - że mogę znowu ją zostawić ale.. chciałbym te obawy pokonać i wiem, że potrzeba czasu do tego. Pytanie - ile tego czasu? 3 miesiące temu zainicjowałem kontakt, 1,5 miesiąca ona wie, że chce wrócić. Ona tego kolegę zna pół roku. (3 miesiące zanim ja wróciłem) + 3 miesiące spotykania w "trójkącie".

Kto odkrje matematyczny wzor to dostanie Nobla. Ty ten projekt odpusc i zacznij postepowac jak pisalem wczesniej.

andrzej500 pisze:Sprzeczne znaki idą z każdej strony ;)

Zaufania nie odbudujesz w ciagu miesiaca czy dwoch. Badz konsekwentny, opanowany i silny. Daj jej przestrzen to sama dojdzie do odpowiednich wnioskow. Przeczytaj co wczesniej zostalo napisane jeszcze kilka razy.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 30
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Reputacja: 1
Płeć: Mężczyzna

#58 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 19 kwie 2018, 0:38

Sałata - dziękuje na twoją odpowiedź.
Umówiłem się z Ewą, że jutro wrócimy do tematu meczu.
Zadzwonię i oznajmię, że mam już bilety i wybieramy się na grę.

Wiesz co - ja czytałem kilka pozycji na temat "kobiet". Wiem o czym piszesz, znam te sztuczki, zagrywki, sposoby zachowywania się i tworzeniu w stosunku kobiety pewnej tajemniczości i pewności siebie. Ja jednak mam problem taki, że nie umiem - w stosunku do kobiety,a na której mi zależy i z którą spędziłem 3 lata, zachowywać się w taki sposób. ZA BARDZO mi zależy na niej.
Obawiam się - że czas gra na moją niekorzyść, pogorszenie kontaktów lub nie tak częste spotkania jak wcześniej - powodują, że się oddalam. Nie zagaduje do niej, ona trochę rzadziej. Z jednej strony - ona może się zastanawiać, a z drugiej stwierdzić fakt - że już mi się znudziło.
Co więcej - ostatni raz widziałem się z nią w niedzielę. (na trudnej rozmowie). Dziś jest środa. Jak dobrze pójdzie - to zobaczę się z nią w sobotę, a jak nie - to dopiero w przyszłym tygodniu. Nie da się odbudować relacji - pisząc na facebooku, i widując się raz na tydzień lub 10 dni.
Martwię się - że jak odrzuci jutro wyjście na mecz, to będzie początek końca (po tych wszystkich trudniejszych rozmowach w ostatnich dniach) - czyli ze strony Ewy - powolne wygaszenie i wyciszenie tematu i relacji...
Zaczną się tłumaczenia - brak czasu, praca, inne spotkania...

Ona nigdy nie była na tyle zajęta, by nie mieć czasu się spotykać częściej. Kiedyś - jeszcze 3 miesiące temu była w stanie spotykać się ze mną codziennie, dzień w dzień. Nie zmieniło się w jej życiu nic - praca, zainteresowania. Jedynie doszło kilka "weekendowych" znajomości.

Zobaczyłem nawet ostatnio - że ona nosi jego zdjęcie w portfelu...
Obawiam się, że ona się mocno w tego "kolegę" wkręciła - a mi wciska kit, że ona się tylko z nim spotyka..
Coraz bardziej przychodzą mi myśli, że nic z tego nie będzie...
Czas pokaże. Musze wyczillować i pośmigać na moto ;)

Awatar użytkownika
salata
Pieniacz
Posty: 150
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Reputacja: 3
Płeć: Mężczyzna

#59 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: salata » 19 kwie 2018, 9:44

Dystans i czas to nie jest pogorszenie kontaktu. To danie przestrzeni kobiecie, aby zaczęła się zastanawiać i sama zaczela zabiegac o kontakt. Tydzien bez kontaktu to jest NIC, czesto potrzeba znacznie wiecej. Nawet minie miesiac, zanim ona sama moze zacznac sie kontaktowac. Ona wie czego chcesz chcesz, ale ty nie dajesz jej emocjom czasu nad tym popracowac. Skontaktuje sie jak zateskni.

Najmocniejsza pozycja negocjacyjna to mieć możliwość odejścia i to swiadomie zrobić.

Jeżli bedą "chujowe" próby wytłumaczenia braku zainteresowania z jej strony. Musisz jej to uświadomić, że nie interesuje cie taka relacja. KROPKA. Jak sie zastanowi czego chce to niech da ci znac. Ty odchodzisz. Slowa musza sie pokrywac z dzialaniami. Ona mimo waszej powaznej rozmowy nie bierze twoich warunkow na powaznie o ile takie jej w koncu nakresliles. Jak pojdziecie na mecz musisz to jej jej powiedziec, bo bedziesz sie z tym branzlowal jeszcze przez pol roku. WYSTARCZY. Poswiec sobie czas i daj jej troche. Przestan sie za nia, k*rwa, uganiac. Zachowujesz sie slabo. Zachowujesz sie jak kobieta i ona to widzi.

Ja podazam sladami AngelSue od teraz.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

andrzej500
Użyszkodnik
Posty: 30
Rejestracja: 20 mar 2018, 19:17
Reputacja: 1
Płeć: Mężczyzna

#60 Rozstanie i powrót. Impuls.

Nieprzeczytany postautor: andrzej500 » 19 kwie 2018, 12:19

Salata - dystans i czas to nie pogorszenie kontakty - niby tak, ale tutaj proszę pamiętaj - że ona ma "kogoś". Kogoś, kto z nią pisze codziennie, nosi jego zdjęcie w portfelu. Kogoś - kto wypełnia jej czas - nawet jak nie są blisko fizycznie, to jednak mają kontakt codziennie. Ona nie jest samotna. Ona nie ma wolnej ręki - i nie ma możliwości stwierdzenia: "aaa.. zaryzykuje, nie mam nikogo, wrócę do Andrzeja".. w jej głowie jest "kolega"... i ... ja. Tylko, że ja - zajmuje 5% tego, co jej kolega.

Czy ja Ewie nakreśliłem warunki? Wydaje mi się że tak. Ewa wie - że chce wrócić, że nie możemy być "kolegami". Za każdym razem słyszę - że mam nie cisnąć, że ona o wszystkim wie .... "ALE kolega, ale.. ja też wiem jak to wygląda.... [...]". Z jednej strony są delikatne zaczepki, a z drugiej - sama od siebie nie zagada, nie zapyta, nie interesuje się mną. Jej zaczepki - to jakieś dowcipy, wysłanie czegoś śmiesznego. Raz na kilka dni.Tak bez zobowiązań. Nie dzwoni też do mnie, głównie posiłkuje się facebookiem.

Po prostu cała ta relacja mnie wykańcza psychicznie. 2 miesiące żyje w trójkącie, ona przez 2 miesiące jest zagubiona w tym...
Ile ja mam czekać? Spotkania z innymi kobietami - nie przynoszą mi pozytywnych emocji, mam w głowie Ewę. Nie umiem tego opisać. Tak o - kocham ją i chciałbym z nią żyć - a nie wiem czy ona ze mną. Boję się tego - że jestem nieszczęśliwie zakochany..

Wiec co taki ja - Andrzej może zrobić? Jaki ja mam argument ZA mną? Żaden. Nie wiem ciągle - za kogo ona "mnie bierze", jak mnie traktuje. Mam obawy - że wszystko co zrobiłem przez ostatnie 2 miesiące - po prostu "zanika" i Ewa nie bierze tego pod uwagę..
Mam obawy - że to jakaś gierka z jej strony, że to wszystko to gra na czas.

Ewa nie była nigdy kobietą, która miała milion związków i chłopaków. Ja byłem z nią w drugim związku - ponad 3 letnim. Jak "łapie się" chłopaka to na długo. Ten jej "obecny kolega" - też ponoć był w 2 związkach, który zakończył jakiś czas temu.
Obawiam się - że oni.. już są od siebie uzależnieni... i jest im dobrze... Ewa mi sama mówiła - że nie czuje, że on tak daleko mieszka..
Nie wiem tylko po co - cała ta otoczka dookoła, te spotykanie się "potajemnie przez 2 miesiące"...

Ciągle walczę z myślami i różnymi scenariuszami... boję się, że ona nie wróci...
Zaczynam być flakiem psychicznym i fizycznym.
Mimo wszystko - CZYTAM, ROZUMIEM - żeby być interesującym facetem, pewnym siebie i tak dalej - ale... to wszystko mnie przerasta.
Ciężko mi "być innym" - i robić coś, wbrew temu - do czego byłem przyzwyczajony będąc w związku z nią.
Wtedy kontaktowaliśmy się codziennie, dzowoniła, pisała - była zakochana.
Teraz - jest.. cisza.. i spotkania raz w tygodniu...


EDIT:

Napiszę jeszcze takiego posta "na chłopski rozum":

- Byłem w związku z Ewą - 3 lata. To ja, ją zostawiłem - ROZUMIEM

- Ewa ma do mnie pewnie wielki żal - ROZUMIEM

- Ewie trudno jest mi zaufać ponownie - ROZUMIEM

- Ewa wie, że te nasze 3 lata nie były idealne ale byliśmy razem - ROZUMIEM

- Ewa pewnie miała milion myśli o tym wszystkim, cierpiała, bolało ją to - ROZUMIEM

- Skrzywdziłem mocno Ewę - ROZUMIEM



Jednak najgorsze jest w tym wszystkim że:

- Dlaczego Ewa nie jest w stanie powiedzieć mi, że mam sobie nie robić nadziei? - NIE ROZUMIEM

- Dlaczego Ewa dystansuje się i zbliża do mnie? - NIE ROZUMIEM

- Dlaczego wszystkie rozmowy z Ewą są luźne, śmieszne, jakby nigdy nic się nie stało, a jak zaczynamy rozmawiać "o nas" to ona nic nie wie, nie określi się - NIE ROZUMIEM

- Dlaczego przez te 2 miesiące Ewa zbliżyła się do mnie "fizycznie" - a mimo to, dalej spotyka się ze mną i kolegą (jeździ do niego ponad 100km, a nie wiem kiedy on do niej)..? - NIE ROZUMIEM

- Dlaczego początkowo Ewa stwierdziła, że nie chce wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, a mimo to brnęła w naszą relację. Później było bliżej i bliżej.. po czym teraz słyszę: "że potrzebuje czasu, bo nie wie jaka decyzję podjąć". Czy spotkania ze mną czy wyjazdy do "kolegi" jej w tym pomogą? - NIE ROZUMIEM

- I najważniejsze pytanie: DLACZEGO ONA CIĄGLE PROWADZI TEN TRÓJKĄT? DLACZEGO NIE ROBI NIC W KIERUNKU TEGO - żeby jednemu albo drugiemu powiedzieć: "cześć"? TA SWIADOMOŚĆ, że poświęcam bardzo dużo uczuć, serca, chęci i nadziei - powoduje OLBRZYMI STRACH, że może mi się nie udać.
Czuję ciągle "zaciśnięty brzuch", który robi się normalny kiedy ją widzę na żywo, a zaciska się z powrotem - kiedy jesteśmy z dala od siebie.

To już bardzo długo trwa...
Za chwile wakacje, wypady i wyjazdy..
Chciałbym to spędzić z Ewą.... a ona pewnie zaczyna planować z "kolegą"... nie wiem - nie wiem sam co robić bo mnie to przerasta...

PYTANIE - Czy ona w ogóle bierze pod uwagę żeby do mnie wrócić? Żeby być ze mną z powrotem? Czemu NIGDY mi nie powiedziała w tej kwestii nic "dla mnie pozytywnego", tylko ciągle albo jest przeciwko albo neutralna (bo kolega)?? A czemu ciągle się spotykamy?? Ona sama sobie zaprzecza, zachowaniem, mową.... - a ja NIE CHCE zmarnować sobie pół roku życia.. na coś - co może być bez produktywne... ale ja ją tak kocham.. :(


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości